Rowerowe wakacje 2014 dzień 6-7

Wycieczki rowerowe Komentarze (0) »
Dzień Dobry drodzy Czytelnicy
Powracam aby dokończyć opis swojej inspekcji granic wschodnich, zaprezentuję trasę z
Hrubieszowa do Okuninki a następnie po udanym noclegu w Okunince i dniu odpoczynku we Włodawie będzie trasa do Skrzeszewa.
W Hrubieszowie zjawiam się dość późnym wieczorem dlatego głodny jak wilk decyduję się na wizytę w Browarze Sulewskim, nocowałem dokładnie naprzeciwko więc miałem blisko. W restauracji zostałem przyjęty bardzo uprzejmie, zjadłem smacznie i oczywiście wypiłem bodajże 2 tamtejsze piwka, smakowały wybornie po dniu przyjemnej wycieczki. Szczerze polecam odwiedzić to miejsce gdyby ktoś kiedyś miał okazję podróżować przez Hrubieszów.
Oto fotka Browaru Sulewskiego
Po dobrze przespanej nocy czas w drogę, do przejechania nie wiadomo ile kilometrów, jeszcze nie wiem czy to będzie jedno czy dwudniowa wycieczka, na razie po prostu wsiadam i jadę, co widzę zaprezentuje Wam z przyjemnością na zdjęciach.
2 foteczki
Oczywiście swoim sposobem wybieram bezdroża i polne drogi dla bezpieczeństwa i przyjemności, co to za przyjemność mieć TIRa za plecami a tak jadę sobie sam, do dyspozycji 2 pasy :-) , nic tylko jechać jechać jechać…
fotka bezdroża
Moja przejażdzka nie obywa się bez przygód, w pewnej wsi jeden z piesków chciał się ze mną spróbować na wyścigi, nie dał rady jak wrzuciłem 6ty bieg, ale trochę stracha mi napędził.
trasa przejazdu dnia przedostatniego
https://www.endomondo.com/users/9477487/workouts/386745473
Dojeżdzam do Okuninki, rozbijam namiot, zwiedzam stragany i kładę się spać. Po udanym noclegu jadę do Włodawy, miałem podróżować dalej ale stwierdziłem, że jeden dzień odpoczynku na regenerację nie zaszkodzi, dzień później się okaże, że to był strzał w 10-tkę, Człowiek wypoczęty bardziej uśmiechnięty. Nocuję w szkole za naprawdę nieduże pieniądze, kontakt można zapewne zdobyć w Biurze Informacji
Turystycznej, które ma swoją siedzibę we Włodawie.
Ostatniego dnia wyprawy wzdłuż wschodniej granicy, ruszam z Włodawy i cały czas wzdłuż granicy jadę na północ.
Na swojej trasie mam Janów Podlaski zjawiam się tam z gospodarską wizytą ;-) , wszystko tam pięknie wygląda ale najpiękniejsze są oczywiście konie. Nie ma nic piękniejszego niż koń w galopie, szkoda, że jeszcze nie mam umiejętności jeździeckich ale kto wie może kiedyś zamienię rower na konia, choć na kilka dni.
Dzień ma się ku zachodowi a ja ciągle w drodze, lęcę sobie super polnym skrótem (fotka) i ląduje bodajże w Laskowicach, w sklepie gaszę pragnienie a jakże Kasztelanem, odbywam krótką rozmowę z młodzieżą o rowerach i jadę dalej już niedaleko kolacja u siostry i szwagra. Oczywiście w związku z nocną porą odpalam oświetlenie, na głowie czołówka EMOS a nad tylnym kołem super lampeczka firmy AKSLEN polecam z całego serca pięknie świeci i jest bardzo oszczędna na komplecie baterii jedziesz i jedziesz. Jest bardzo dobrze widoczna, świeci naprawdę super jestem z tego zakupu bardzo zadowolony.
Fotka kończąca why not
przebieg trasy
https://www.endomondo.com/users/9477487/workouts/387719360
Myślę, że wstydu nie ma przejażdżka chyba godna solidnego rowerowego amatora, zachęcam wszystkich do zwiedzania Polski na rowerze.
Robert

Dzień Dobry drodzy Czytelnicy

Powracam aby dokończyć opis swojej inspekcji granic wschodnich, zaprezentuję trasę z Hrubieszowa do Okuninki a następnie po udanym noclegu w Okunince i dniu odpoczynku we Włodawie będzie trasa do Skrzeszewa.

W Hrubieszowie zjawiam się dość późnym wieczorem Czytaj dalej »

Rowerowy weekend po Pojezierzu Iławskim

Wycieczki rowerowe Komentarze (1) »
Weekendowe pojezierze Iławskie na rowerze
Jestem, jestem Wasz legendarny sprawozdawca rowerowy powraca z nowymi propozycjami szlaków do objechania.. jestem pewien, że czas mojej nieobecności Czytelnikom dłużył się niemiłosiernie… ale uspokajam mam się dobrze spieszę z relacją.
Nasza weekendowa wycieczka odbyła się na Pojezierze Iławskie, tym razem jadę w towarzystwie 3 Pań… ze składu wycieczki 3+1 wynika jednoznacznie, że mamy obecnie czasy kobiet.. one nie wymiękają… choć będzie jeszcze czas dowieść męskiej dominacji..
Zachęcam każdego do powtórzenia tej wycieczki jak rownież pozostałych, które opisuję bo jak wiadomo moim głównym celem jest dzielenie się rowerowym entuzjazmem i doświadczeniami. Wyjazd jest niemal dla każdego, budżet nieduży (podwiozły nas Koleje Mazowieckie za 22 zeta do Działdowa) a dalej już tylko nasze mięśnie napędzane czymkolwiek co da się zjeść na szybko i na zimno… ale do rzeczy…. (skrót) .
Poranek budzi nas na Warszawskich siekierkach.. bardziej budzik niż poranek on nie ma takiej mocy… szybkie śniadanie i zabieramy się do ruszania bo pociąg nie zaczeka choć trzeba oddać kolejom polskim, że można czasem liczyć na 5-10 minutowy ratunek dla śpiochów, tak jak u klasyka “najgorszy jest dzień kiedy wszystko odjeżdża punktualnie zgodnie z planem… wtedy z niczym nie można zdążyć” bez tego oczywiście każdy ma przynajmniej szansę… . Zjadamy śniadanie i zbiegamy do garażu po nasze weekendowe środki lokomocji, podprowadzam rower a tam wita mnie słynny “kapeć” w przednim kole… ja piii…tole.. tego nie wymyślił by twórca filmu grozy. Ciśnienie w górę pompka w garść… ( nauczka dla podróżnych jest taka aby zawsze przed wyjazdem ustalać dyżury pilnowania ciśnienia w kołach roweru.. zmiany co 2 godziny.. bez tego nie idzie wygrać z zaskoczeniem…). Na szczęście pompując co 3-4 km udaje nam się dojechać do pociągu.
śródtytuł – Podróż KM
Dla każdego kto korzysta z tego przybytku jest to opowieść sama w sobie warta kilku A4.. ja nazwę to skrótem.. massakra… Człowiek na Człowieku (okazuje się że to pierwszy 7:50 i chyba jeden z niewielu pociągów do Działdowa w sobotę.. ). Na miejscach dla rowerów drzemią 3 osoby, wisi jeden rower w związku z tym, nasze miejsce okazuje się w drzwiach wejściowych wagonu tuż przy kiblu… .
Na każej stacji przeżywamy walkę z wysiadającymi, wsiadającymi, stojącymi w kolejce po bilet, wracającymi z biletem “na tył” i przepuszczaniem Pani Kierowniczki pociągu (jej najbliższe drzwi zepsute bądz zablokowane w każdym razie nie mogły być używane), która oprócz sprzedaży biletów jeszcze na każdej stacji odgwizduje odjazd jakby nie można wyposażyć maszynisty w lusterka… . Sprzedaż biletów w KM na czole wagonu to jakiś koszmar (gdzie automaty? gdzie bilety na komórkę? może naród nie umie z tego korzystać? a może automaty nie są na każdej stacji? może nie kupisz przez komórkę? nie znam przyczyn ale wracając obserwowaliśmy dokładnie to samo… aż się prosi o lepszą organizację, bo okazało się że kierownik pociągu powrotnego też gwizdał odjazd, też sprzedawał bilety i jeszcze nagle zniknął z przedziału za maszynistą celem bodajże kontroli biletów… ;-) … a ludzi chcących kupic bilet przybywa na każdej stacji… to na prawdę nie jest z Bareji to przypadek z kolei, w pewnym momencie sam Pan spocony już lekko kierownik podciągając spodnie stwierdził “nie ma nawet czasu piardnąć” i to była rzeczywista prawda widzieliśmy jego pracę na własne oczy…).
W ramach desperacji na jednej z bardziej zalesionych stacji puszczamy plotkę, że w lesie bardzo obrodziły w tym roku jagody a grzyby są nie do przebrania… niestety pomysł nie został uznany za wart realizacji przez współpasażerów i nadal stoimy na jednej nodze jak bocian z kierownicą rowerową wciśniętą w brzuch w drzwiach wejściwoych wagonu… “to jest jakaś masakra”, że użyje słów innego klasyka.
Wracamy na tory rowerowe
Po opróżnieniu pociągu, udaje nam się dokonać wymiany dętki tuż przed naszym wysiadaniem na ostatniej stacji KM czyli w Działdowie. Teraz wszystko w naszych nogach, głowach i Smartfonach na Finał Ligii Mistrzów musimy być w Siemianach jakieś 100 km na północ od Działdowa. W drogę
Przebieg trasy z dnia pierwszego poniżej, najbardziej warta zapamiętania i przejechania jest ścieżka z Iławy na Gardzień przez piękne liściaste lasy z super szutrową drogą wśród drzew… tu się da odpocząć.
ścieżka do Lubawy new one.
Z Ławic na Dziarny i do Iławy ściezka rowerowa, asfalt plus leśny szuter.
Nasz Cel podróży Siemiany nad jeziorem Jeziorak bardzo miła turystyczna kraina, z dużą mariną jachtową z dwoma barami i naszą super “Rybaczówką” na skarpie nad samym jeziorem.. widok zarówno wieczorny jak i poranny bardzo malowniczy. (foto).
Tak się sklada że nasza wizyta przypadła na Finał Ligi Mistrzów i tu się okazała wyższośc mężczyzny nad kobietami… tylko ja osobiście wypiłem piwko i obejrzałem ten niezwykle emocjonujący mecz do samego końca (przypłąciłem to krótszym czasem na regeneracę ale tego żadna kobieta Świata zrozumieć nie będzie w stanie… tak tak moje drogie Panie…) .
Dzień drugi zaczyna się z jajami… na patelni rzecz jasna… liczymy chyba, że ten ptasi wytwór doda nam skrzydeł.. na pewno się przydadzą bo w planach 120 km +/- zwyczajowe 10 % na błądzenie… ;-) .
Z Siemian ruszamy na północ celem objechania jeziora Płaskiego i bardzo ciekawego w swoim kształcie jeziora Jeziorak.
To najbardziej malowniczy odcinek naszej dwudniowej wycieczki (foto, foto)
jedziemy na Jerzwałd, Dobrzyki i Śliwę, zjaeżdżamy też na wyspę Bukowiec, która okazuje się prywatnym przybytkiem, nawet ptaki składające tam jaja płacą czynsz leasingowy dawniej znanym jako dzierżawny… ;-) .
W Śliwie jedziemy na Karpowo tam zaczyna się super ścieżka przy linnii brzegowej jeziora z Wieprza na Urowo (można ją zacząć wcześniej modyfikując lekko naszą trasę) a potem niezapomniana droga asfaltowa przez las na Samborowo 8 km asfaltowej ścieżki rowerowej, bez ruchu samochodowego, minęliśmy tylko grupę 5 rowerzystów.
Lądujemy w Działdowie… w żołądkach pusto, stan sił mięśniowych pokazuje 3 % mocy więc koniecznie musimy znaleźć bar regeneracyjny.
Udaje się, pierwsza rowerzystka zjada pół kilogramowego schaba, druga 50 cm zapiekankę reszta zajada 2 x rosół plus flaczki…
Zapasy uzupełnione więc pora wracać na drugą nie weekendową a zawodową stronę… .
Generalnie wyjazd musze uznać za udany, bardzo miło się podróżuje pośród zielonych pól, wśród dróg gdzie cień rzucają przydrożne drzewa jak również pośród Pań, które zawsze mają rację i zawsze mają coś do powiedzenia… .
Jakby ktoś pytał… Iława zdobyta…
a ponadto
warmińskie Siemiany, jestem ukontentowany, warmińskie Siemiany
Pozdrowienia ze szlaków
Robson nie mylić z Trybsonem.. ;-)
http://www.agrofoto.pl/forum/topic/45249-suszarnia/page__st__200
drewniana kaczka do pchania lelu 40 zeta
ul. Gagarina 33, Warszawa – pchacze
Nazwa
Sklep Drewniaczek
Ulicaul. Na Uboczu 6 lok. U2 wejście od ul. Braci Wagów
Po odbiór zapraszamy do naszego sklepu, który mieści się na warszawskim Natolinie przy ul. Na Uboczu 6, lokal U2, niedaleko stacji metra Natolin. Najłatwiej dojść do sklepu od ul. Braci Wagów.
Sklep jest czynny od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 18:00
http://bmdanex.pl/wozy-asenizacyjne.html?page=shop.product_details&flypage=flypage1.tpl&product_id=24&category_id=5Weekendowe Pojezierze Iławskie na rowerze

Jestem, jestem Wasz legendarny sprawozdawca rowerowy powraca z nowymi propozycjami szlaków do objechania.. . Jestem pewien, że czas mojej nieobecności Czytelnikom dłużył się niemiłosiernie… ale uspokajam mam się dobrze spieszę z relacją.

Nasza weekendowa wycieczka odbyła się na Pojezierze Iławskie, tym razem jadę w towarzystwie 3 Pań… ze składu wycieczki 3+1 wynika jednoznacznie, że mamy obecnie czasy kobiet.. one nie wymiękają… choć będzie jeszcze czas dowieść męskiej dominacji… Czytaj dalej »

Z rowerową wizytą po jesiennym kolorowym Roztoczu

Wycieczki rowerowe Komentarze (4) »

Witajcie Czytelnicy.. spragnieni nowych, niezapomnianych przygód rowerowego Reportera… gdzie go teraz zabrała tak zwana “jasna cholera..” dowiecie się w tym odcinku… . Pokaże Wam kolory jakie ostatnio widywaliście tylko w kompletnych szkolnych kredkach, zanim zapał twórczy ucznia nie pogubił przynajmniej połowy z nich.  Zobaczycie ile można przeżyć wybierając rower zamiast grzybobrania, choć jak się dalej okaże z niewielkimi problemami da się to połączyć.. kwestia Czytaj dalej »

Nadbużański Park Krajobrazowy na dwóch kołach w 3 dni

Wycieczki rowerowe Komentarze (0) »

Jestem znowu z dobrymi rowerowymi wieściami… Tym razem los rzucił mnie nad nadbużański brzeg.

Opisywane tym razem trasy, inaczej niż wszystkie poprzednie, nie są moje autorskie, choć je przejechałem i zdjęcia robiłam własną ręką, niemniej chciałem podziękować organizatorom rajdu rowerowego z okazji XX-lecia Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego (zwłaszcza Pani Natalii i jej towarzyszowi oraz wszystkim, których nie widać w pierwszej linii a robią pszczelą a nie krecią robotę gdzieś na zapleczu organizatorskim) za gościnę i wskazanie miejsc wartych wylanego potu rowerowego. Organizatorzy trzeba przyznać spisali się wyśmienicie, nocleg 5, trasa 5, pogoda 5, atmosfera 6, choć tu dopomogli uczestnicy, jak na rowerzystów przystało to wesołe, ogarnięte oraz zdyscyplinowane towarzystwo.

Mój rowerowy dzień zaczyna się Czytaj dalej »

Finiszowanie tucholsko-kaszubskich rowerowych wakacji, Płocice–>Chojnice dz. 5

Wycieczki rowerowe, Wyprawy rowerowe Komentarze (7) »

Dziś jeszcze nie wiemy że finiszujemy.. dziś po prostu jedziemy… Startujemy w miejscowości Płocice a celem Chojnice. Jedziemy leśnym szlakiem czerwonym na Loryniec (praktycznie od razu z naszego noclegu na “Ranczu” mamy szlak pod nosem). Dalej czerwonym pojedziemy na Czarlinę i dalej tym samym na Wdzydze Kiszewskie. Dalej asfaltem na Gołuń, Borsk i Wiele. Reszta to na teraz tajemnica… Czytaj dalej »

Bory Tucholskie rowerem Tuchola –> Kościerzyna dz. 2

Wycieczki rowerowe, Wyprawy rowerowe Komentarze (1) »

Witajcie wakacyjne duchy…

Nasza wyprawa trwa nadal.., dzień drugi się zaczyna a dziś celem Kościerzyna…

Wczorajszy dzień dał nam na tyle łagodnie w kość, że dziś wcale nie mamy dość… ciągle chcemy zobaczyć coś nowego, okiem rowerzysty wakacyjnego. Ruszamy wybornym borem/lasem obok Tucholi w kierunku … Gołąbka–>Woziwody i jeden z celów na dziś czyli Czersk.

Nie ma piękniejszej rzeczy niż koła pełne powietrza i niekończąca się droga leśna… Czytaj dalej »

Odkrywamy Polskę wakacje z rowerem w Bory Tucholskie dz. 1

Wycieczki rowerowe, Wyprawy rowerowe Komentarze (0) »

Witajcie wakacje…

Wreszcie nadeszły, więc zabieram rower i ruszam w trasę… zbierałem się do tego dłuższy czas, nawet udało mi się namówić kolegę, zawsze to przyjemniej zgubić się w lesie we dwóch, a lasy czekają nas konkretne. Skoro wyjazd a do tego kilkudniowy to trzeba spakować niemałe torby..

Ekwipunek…

Uważam, że za najmniejsze pieniądze a mimo to dobre produkty kupimy w Decathlonie… Kolega był bez kasku i za 100 zeta kupił bardzo wygodnego Bell’a, za 159 sakwy i tym sposobem gotów do wakacji… . Ja miałem ekwipunek wcześniej więc robiłem tylko za doradcę i nie naruszałem portfela tym razem… ;-) .

Sakwy zapakowane bluzami, bluzkami, koszulkami i gaciami no i Czytaj dalej »

Rowerowy powrót na Mazowsze – Szczytno–>Ciechanów

Wycieczki rowerowe Komentarze (3) »
Dz.2
Wstało słońce więc i na mnie pora… fora ze Dwora… . Szybka kąpiel, śniadanie dwubabanowe i jazda na rower.
Dziś mnie oczywiście niesie znowu po lesie… (konsekwentnie realizuje założenie unikania dróg krajowych lub bardzo ruchliwych na rzecz leśnych duktów)
Zaczynam wyjazd ze Szczytna ul. Leśną, bardzo przyjemna szutrowa droga, która rzeczywiście prowadzi do lasu. Cały czas pamiętam, że po mojej lewej stronie jest tak zwana droga Warszawska czyli droga krajowa nr 57. Od samego początku nie uśmiechało mi się podróżować tam razem z pędzącymi samochodami, dlatego też po swojemu szukałem skrótów leśnych. Musze przyznać że udawało mi się dość dobrze, od Szczytna trzymając się linii kolejowej jechałem sobie miło twardą drogą leśną (w przeciwieństwie do piaszczystej.. jak się później okaże takie też będę musiał sforsować) foto wzdłóz kolei.
Do miejscowości Siódmak jest po prostu mega, super mazurskie lasy, w zasadzie dalej też jest dobrze
dojeżdzam do miejscowości Nowiny gdzie spotykam wzmiankowaną trasę 57, stąd wiem że dobrze jadę, cały czas na południe bo celem jest Mława (cele się oczywiście zmieniają.. ;-) )
W Nowinach jadę w prawo w super szeroką drogę szutrową, po przekroczeniu kolei jadę w lewo na łąkę w obiecującą drogę (foto łaki zielonej). NIestety tutaj następuje mała pomyłka.. moja droga się kończy… jednak nie poddaje się, jadę kawałek runem leśnym i natrafiam na stare tory kolejowe i ślady więzień CIA… (foto) a koło nich ścieżkę zajęczą, wąską ale da się jechać… . Niestety z każdym metrem ścieżka znika coraz bardziej… w rezultacie ląduje w rowie przy nasypie kolejowym. Na szczęście podróż tym rowem trwa około 700 metrów.
w Szymanach wynurzam się z rowu jak łódz podwodna Nautilius… . Widziałem zdziwienie ludzi w samochodach przejeżdżających tory kolejowe gdy patrzyli na moją powolną ale dostojną jazdę rowem obok nasypu…
Leśnictwo Wielbark… zajefajne mają lasy i tym samym lesne trasy… pędziłem aż miło przez dobre 10-12 km (endomondo pkt… ) żadnego piachu, żadnego strachu… żadnego człowieka tylko sarny w krzakach..
Wyjechałem w miejscowości Przydzwięk Mały czy coś..
zapytałem o drogę i dalej jadę lasem… tu niestety jest więcej piachu i rowerzystom nie MTB nie polecam tej drogi… będą mieli spalanie kalorii podwojone…
Tu musze przyznać
wyleciałem w miejscowości Rusek… i przez chwilę myślałem, że więcje nię będę nic skracał przez las.. ale do czasu… w miejscowości Róg walę w las znów… i niestety znów (droga pożarowa 133) piasek pod kołami.. niełatwa to droga jak jedziesz z sakwami… ale od czego jest MTB… od Mega Trudnych Bezdroży… ;-) .
Jadę na Opaleniec 6km fajną szutrową drogą i spotykam drogę krajową.. a jakże nr 57… Warszawskie mieszczuchy już pędzą na późny obiad do domu… Niestety nie znalazłem skrótu dlatego pociskam ochoczo na Wielbark, wytrzymałem tylko kilka km, widzę skrót na Kobuck i bez wachania tam jadę, okazuje sięże ta trasa ma nawet status rowerowej, rzeczywiście nie jest oblegana przez 4-ro kołowce…
I jestem w Wielbarku.. Panie Premierze w Terenie nie jest dobrze… rok po Euro tutejszy Orlik wygląda nieciekawie… chyba sztuczna trawa została zastapiona nasionami ziela pospolitego… trzeba z tym zrobić porządek…, bo jak nie to opozycja znów będzie górą i pójdzie kupą po Warszawę… ;-) . (foto)
W wielbarku, zapuszkowane szproty na wczesny obiad… jako, że zapomniałem sztućcy w roli łyżki do szprotek łyzka do wymiany dętki… co ja bym zrobił bez tych rowerowych gadżetów…
Puszka wylizana, język nie krwawi.. można podróżować dalej…  . Po posiłku, spojrzałem na ruchliwą trasę nr 57 i stwierdziłem to nie dla mnie.. jadę na Jedwabne drogą nr 508 i potem gdzieś skręcę na południe. To była najleposza decyzja jaką dziś podjąłem.. po drodze po lewej jest znak kierujący na Leśnictwo Wielbark, mija się siedzibę leśnictwa i potej już nic tylk kilkanaście kilometrów pięknych szutrowo i brukowych drug. Utwardzona nawierzchnia.
Jadę na Ciechanów.. droga powiatowa 616… o dobrej nawierzchni m.in. Grudusk po drodze… pogoda niemiłosiernie letnia…
No i jestem w Ciechanowie.. w dupie 120 km… dosłownie.. już odczuwam delikatny dyskomfort… na nastepną wyprawę pakuję tubę wazeliny….
Tu mnie czeka miła niespodzianka… po niemiłej w sobotę i opłacie 63 zł za drogę Warszawa Zachodnia –> Nidzica teraz Mazowsze pokazuje swą moc.. 17 zeta… bez rowerowej opłąty… to jest to.
TLK, kiedyś zwane Tanimi Liniami KOlejowymi, obecnie są Twoimi Liniami Kolejowymi… tylko czemu te moje kosztują mnie więcej .. już wolałem jak były Tanie… . Ciekawe, czy w PKP jest departament ds. zmiany nazw na lepsze… mają na pewno kupę roboty bo .
Ale żeby nie było, że jestem taki malkontent, są też rzeczy dobre… Kocham Mazowsze zamiast Kolei Mazowieckich . Jest faktem, że Mazowsze jako największe województwo roziąga się na tyle obszernie, że każdy znajdzie coś dla Ciebie. Dość powiedzieć, że sięgają aż do Działdowo niemal 150 km, czyli niemal pół drogi nad morze.
Czego chcieć więcej
Poniżej załączam schemat sieci kolejowej Kolei Mazowieckich.. uważam, że jest tu wielki potencjał dla rowerzystów… nic tylko zapraszać na Mazowieckie i nawet ościennych województw szlaki, wszystkie są na wyciągniecie ręki z Kolejami Mazowieckimi. (schemat KM foto)
Urobek endomondo jak niżej… moja dupa zasłużył na nagrodę.. 120 km w niezłym tempie (nadmienieę, że nie wyłączam w endomondo czasu kiedy się zatrzymuje, bo nie raz zdarzało mi się nie włączyć ponownie i mieć luki w trasie, a na tym mi zależy bardziej niż czy pobiłem prędkość światła na któym odcinku czy nie..)
(obrazek endomondo i link endomondo).
około 20stej ląduje na Warszawa Dworzec Gdański, tak się kończy mój rowerowy dzień Pański anno domini 07.07.2013…
Ranking na-poziomie:
Atrakcyjność - 6 gwiazdek, za lasy okolic Nidzicy i Wielbarku.
Atrakcyjność własna - -1,5 kg
kosztownośći - 160 złotówek (duża w tym zasługa rachunku od TLK)
Rodzaj roweru - MTB   (stanowczo na tą dokładnie trasę MTB zwłaszcza na piaszczyste odcinki pogranicza Warmii, Mazur i Mazowsza)
Do następnego
Robson

Powrót z Mazur — dzień drugi…

Wstało słońce więc i na mnie pora… fora ze Dwora… . Szybka kąpiel, śniadanie dwubabanowe i jazda na rower.

Dziś mnie oczywiście niesie znowu po lesie… (konsekwentnie realizuje założenie unikania dróg krajowych lub bardzo ruchliwych na rzecz leśnych duktów).

Zaczynam wyjazd ze Szczytna Czytaj dalej »

Rowerowa niedziela w Olsztynie – jezioro Ukiel vel Krzywe

Wycieczki rowerowe Komentarze (3) »
Dzisiejsza niedziela ubiegnie nam pod kątem okrążenia Olsztyńskiego jeziora Ukiel (zwanego również Krzywym, fakt linie brzegowa ma pogiętą po maksie… nie wiem jak sobie radzą żeglarze w tak nieprzyjaznym środowisku.. ;-) )
mijamy Jezioro Kortowskie i wzdłuż jego brzegu (mając jezioro po prawej jedziemy prosto) kierunek Dajtki, lecimy bardzo przyjemną droga szutrową przez las, aż szkoda że to nie żaden szlak.. i dojeżdzamy do Dajtek, przecinamy linię kolejową i w miejscowośi jedziemy cały czas prosto aż natrafiamy na trasę 51. Przecinamy trasę i jedziemy wzdłuż lotniska “Olsztyn-Dajtki” aż do samego jeziora. Tam pobudka żeglarska.. masa masa łódek, łódeczek, jachtów, jachcików… ludzi i ludzików bo przeważa żeglarska młodzież, która odbiera pierwsze szlify zanim ruszy na Olimpiadę po medale dla Ojczyzny.. ;-) . Widać że mocno jest inwestowane w tym miejscu, budują się parkingi, droga dojazdowa i wzbogacana wszelka infrastruktura.
My jednak jedziemy dalej, mimo mało zachęcającej, trawiastej ścieżki oznaczonej jednak jako czarny szlak wybieramy właśnie ten kierunek.. i to była bardzo dobra decyzja..
Cały czas mamy jezioro po prawej i w większosći drogi ścieżkę zjazdową dla rowerów, śmiga się aż miło..
czasem pokrzywa sięga po szyje ale w jeżdzie to nie przeszkadza, ściezka jest w 100 % przejezdna.. oczywiście gdyby komuś zawiódł hamulec podleczył by się zapobiegawczo od reumatyzmu na lata.. ;-) .
Podsumowując odległości to wyszło nam, że objechanie linni brzegowej jeziora Ukiel i powrót do Olsztyna to max 30 km czyli 2-3 godz z leżakowaniem włącznie. Jednak my zauroczeni Olsztynem, nie kończymy wycieczki, zajechaliśmy jeszcze, po obiedzie rzecz jasna, żeby okrążyć jezioro długie po nowej ścieżce rowerowej (trasa obowiązkowa dla emerytowanych rowerzystow zwiedzających Olsztyn) i ponownie wbiliśmy się na czerwony szlak Enduro bo to jednak on dał nam dnia pierwszego najwięcej przyjemności, nie mogliśmy go w podsumowaniu nie zaliczyć ponownie…
Potencjał rowerowy Olsztyna jest na prawdę niewyczerpany… Nawet dłuższe wycieczki byłyby możliwe, można np. sobie wyobrazić wycieczkę do Lidzbarka Warmińskiego przez Dobre miasto, (jakieś 70 km), nocleg tamże i drugiego dnia powrót, szczerze mówiąc taka myśl krąży mi po głowie… kluczowe jest to, że prawdopoodbnie udałoby się pojechać leśno-podrzędnymi drogami niewiele zachaczając nawet mało ruchliwe asfalty a to dla realnego wypoczynku nie jest bez znaczenia.
Olsztyn rządzi i tyle…
Niby nie ma Kopernika lecz pozostał na pomnikach
Niby morza tutaj nie ma to przyjemnie czas ucieka
Niby Olsztyn nie Mazury, lecz wymieknąć mogą góry
Niby pociąg jedzie długo to

Jedziemy jedziemy rano wstajemy…

Obiecałem ciąg dalszy Olsztyna.. zapraszam właśnie opis zaczynam.. jestem solidna firma… :-) .

Dzisiejsza niedziela przebiegnie nam pod znakiem okrążenia Olsztyńskiego jeziora Ukiel (zwanego również Krzywym, fakt linie brzegowa ma pogiętą po maksie… nie wiem jak sobie radzą żeglarze w tak nieprzyjaznym środowisku.. ;-) ) .

Jak wspominałem nikt nam tej trasy nie polecał ale my lubimy próbować zakazanych owoców i nieodkrytych dróg,

Czytaj dalej »

Rowerowe niedzielne Mazowsze Sochaczew->Wyszogród->Nowy Dwór

Rowerem po okolicach stolicy, Wycieczki rowerowe Komentarze (1) »

Ta niedziela odbyła się pd znakiem roweru na Mazowszu…

Zaczynamy od TLK, na dworcu Śródmieście, kierunek Sochaczew. Tu trzeba przyznać miłe zaskoczenie, nowy pociąg piętrowy, piękne widoki za oknem a w przedziale tylko my, zaspana po sobotnich grillach Warszawa jeszcze nie wstała a my już zaczęliśmy działać.. . Czytaj dalej »


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj