Odkrywamy Polskę wakacje z rowerem w Bory Tucholskie dz. 1

Wycieczki rowerowe, Wyprawy rowerowe Komentarze (0) »

Witajcie wakacje…

Wreszcie nadeszły, więc zabieram rower i ruszam w trasę… zbierałem się do tego dłuższy czas, nawet udało mi się namówić kolegę, zawsze to przyjemniej zgubić się w lesie we dwóch, a lasy czekają nas konkretne. Skoro wyjazd a do tego kilkudniowy to trzeba spakować niemałe torby..

Ekwipunek…

Uważam, że za najmniejsze pieniądze a mimo to dobre produkty kupimy w Decathlonie… Kolega był bez kasku i za 100 zeta kupił bardzo wygodnego Bell’a, za 159 sakwy i tym sposobem gotów do wakacji… . Ja miałem ekwipunek wcześniej więc robiłem tylko za doradcę i nie naruszałem portfela tym razem… ;-) .

Sakwy zapakowane bluzami, bluzkami, koszulkami i gaciami no i Czytaj dalej »

Rowerowy powrót na Mazowsze – Szczytno–>Ciechanów

Wycieczki rowerowe Komentarze (4) »
Dz.2
Wstało słońce więc i na mnie pora… fora ze Dwora… . Szybka kąpiel, śniadanie dwubabanowe i jazda na rower.
Dziś mnie oczywiście niesie znowu po lesie… (konsekwentnie realizuje założenie unikania dróg krajowych lub bardzo ruchliwych na rzecz leśnych duktów)
Zaczynam wyjazd ze Szczytna ul. Leśną, bardzo przyjemna szutrowa droga, która rzeczywiście prowadzi do lasu. Cały czas pamiętam, że po mojej lewej stronie jest tak zwana droga Warszawska czyli droga krajowa nr 57. Od samego początku nie uśmiechało mi się podróżować tam razem z pędzącymi samochodami, dlatego też po swojemu szukałem skrótów leśnych. Musze przyznać że udawało mi się dość dobrze, od Szczytna trzymając się linii kolejowej jechałem sobie miło twardą drogą leśną (w przeciwieństwie do piaszczystej.. jak się później okaże takie też będę musiał sforsować) foto wzdłóz kolei.
Do miejscowości Siódmak jest po prostu mega, super mazurskie lasy, w zasadzie dalej też jest dobrze
dojeżdzam do miejscowości Nowiny gdzie spotykam wzmiankowaną trasę 57, stąd wiem że dobrze jadę, cały czas na południe bo celem jest Mława (cele się oczywiście zmieniają.. ;-) )
W Nowinach jadę w prawo w super szeroką drogę szutrową, po przekroczeniu kolei jadę w lewo na łąkę w obiecującą drogę (foto łaki zielonej). NIestety tutaj następuje mała pomyłka.. moja droga się kończy… jednak nie poddaje się, jadę kawałek runem leśnym i natrafiam na stare tory kolejowe i ślady więzień CIA… (foto) a koło nich ścieżkę zajęczą, wąską ale da się jechać… . Niestety z każdym metrem ścieżka znika coraz bardziej… w rezultacie ląduje w rowie przy nasypie kolejowym. Na szczęście podróż tym rowem trwa około 700 metrów.
w Szymanach wynurzam się z rowu jak łódz podwodna Nautilius… . Widziałem zdziwienie ludzi w samochodach przejeżdżających tory kolejowe gdy patrzyli na moją powolną ale dostojną jazdę rowem obok nasypu…
Leśnictwo Wielbark… zajefajne mają lasy i tym samym lesne trasy… pędziłem aż miło przez dobre 10-12 km (endomondo pkt… ) żadnego piachu, żadnego strachu… żadnego człowieka tylko sarny w krzakach..
Wyjechałem w miejscowości Przydzwięk Mały czy coś..
zapytałem o drogę i dalej jadę lasem… tu niestety jest więcej piachu i rowerzystom nie MTB nie polecam tej drogi… będą mieli spalanie kalorii podwojone…
Tu musze przyznać
wyleciałem w miejscowości Rusek… i przez chwilę myślałem, że więcje nię będę nic skracał przez las.. ale do czasu… w miejscowości Róg walę w las znów… i niestety znów (droga pożarowa 133) piasek pod kołami.. niełatwa to droga jak jedziesz z sakwami… ale od czego jest MTB… od Mega Trudnych Bezdroży… ;-) .
Jadę na Opaleniec 6km fajną szutrową drogą i spotykam drogę krajową.. a jakże nr 57… Warszawskie mieszczuchy już pędzą na późny obiad do domu… Niestety nie znalazłem skrótu dlatego pociskam ochoczo na Wielbark, wytrzymałem tylko kilka km, widzę skrót na Kobuck i bez wachania tam jadę, okazuje sięże ta trasa ma nawet status rowerowej, rzeczywiście nie jest oblegana przez 4-ro kołowce…
I jestem w Wielbarku.. Panie Premierze w Terenie nie jest dobrze… rok po Euro tutejszy Orlik wygląda nieciekawie… chyba sztuczna trawa została zastapiona nasionami ziela pospolitego… trzeba z tym zrobić porządek…, bo jak nie to opozycja znów będzie górą i pójdzie kupą po Warszawę… ;-) . (foto)
W wielbarku, zapuszkowane szproty na wczesny obiad… jako, że zapomniałem sztućcy w roli łyżki do szprotek łyzka do wymiany dętki… co ja bym zrobił bez tych rowerowych gadżetów…
Puszka wylizana, język nie krwawi.. można podróżować dalej…  . Po posiłku, spojrzałem na ruchliwą trasę nr 57 i stwierdziłem to nie dla mnie.. jadę na Jedwabne drogą nr 508 i potem gdzieś skręcę na południe. To była najleposza decyzja jaką dziś podjąłem.. po drodze po lewej jest znak kierujący na Leśnictwo Wielbark, mija się siedzibę leśnictwa i potej już nic tylk kilkanaście kilometrów pięknych szutrowo i brukowych drug. Utwardzona nawierzchnia.
Jadę na Ciechanów.. droga powiatowa 616… o dobrej nawierzchni m.in. Grudusk po drodze… pogoda niemiłosiernie letnia…
No i jestem w Ciechanowie.. w dupie 120 km… dosłownie.. już odczuwam delikatny dyskomfort… na nastepną wyprawę pakuję tubę wazeliny….
Tu mnie czeka miła niespodzianka… po niemiłej w sobotę i opłacie 63 zł za drogę Warszawa Zachodnia –> Nidzica teraz Mazowsze pokazuje swą moc.. 17 zeta… bez rowerowej opłąty… to jest to.
TLK, kiedyś zwane Tanimi Liniami KOlejowymi, obecnie są Twoimi Liniami Kolejowymi… tylko czemu te moje kosztują mnie więcej .. już wolałem jak były Tanie… . Ciekawe, czy w PKP jest departament ds. zmiany nazw na lepsze… mają na pewno kupę roboty bo .
Ale żeby nie było, że jestem taki malkontent, są też rzeczy dobre… Kocham Mazowsze zamiast Kolei Mazowieckich . Jest faktem, że Mazowsze jako największe województwo roziąga się na tyle obszernie, że każdy znajdzie coś dla Ciebie. Dość powiedzieć, że sięgają aż do Działdowo niemal 150 km, czyli niemal pół drogi nad morze.
Czego chcieć więcej
Poniżej załączam schemat sieci kolejowej Kolei Mazowieckich.. uważam, że jest tu wielki potencjał dla rowerzystów… nic tylko zapraszać na Mazowieckie i nawet ościennych województw szlaki, wszystkie są na wyciągniecie ręki z Kolejami Mazowieckimi. (schemat KM foto)
Urobek endomondo jak niżej… moja dupa zasłużył na nagrodę.. 120 km w niezłym tempie (nadmienieę, że nie wyłączam w endomondo czasu kiedy się zatrzymuje, bo nie raz zdarzało mi się nie włączyć ponownie i mieć luki w trasie, a na tym mi zależy bardziej niż czy pobiłem prędkość światła na któym odcinku czy nie..)
(obrazek endomondo i link endomondo).
około 20stej ląduje na Warszawa Dworzec Gdański, tak się kończy mój rowerowy dzień Pański anno domini 07.07.2013…
Ranking na-poziomie:
Atrakcyjność - 6 gwiazdek, za lasy okolic Nidzicy i Wielbarku.
Atrakcyjność własna - -1,5 kg
kosztownośći - 160 złotówek (duża w tym zasługa rachunku od TLK)
Rodzaj roweru - MTB   (stanowczo na tą dokładnie trasę MTB zwłaszcza na piaszczyste odcinki pogranicza Warmii, Mazur i Mazowsza)
Do następnego
Robson

Powrót z Mazur — dzień drugi…

Wstało słońce więc i na mnie pora… fora ze Dwora… . Szybka kąpiel, śniadanie dwubabanowe i jazda na rower.

Dziś mnie oczywiście niesie znowu po lesie… (konsekwentnie realizuje założenie unikania dróg krajowych lub bardzo ruchliwych na rzecz leśnych duktów).

Zaczynam wyjazd ze Szczytna Czytaj dalej »

Nidzica <--> Szczytno rowerowy wakacyjny weekend – sobota

Wycieczki rowerowe Komentarze (1) »

Weekend nadchodzi… więc co tu robić…

Pogoda się zapowiada więc na rower wsiadam…

Spodobał mi się Olsztyn, sprawdził się pociąg więc co mam począć.. jadę na Mazury, tym razem opuszczę pokład w Nidzicy i pokręcę się po okolicy… ;-) . Raczej to będzie dalsza okolica… Czytaj dalej »

Inni też jeżdżą od lat na rowerach a jeszcze inni piszą o nich…

Ciekawostki Komentarze (1) »

Dziś w ramach lenistwa początko-tygodniowego pozwolę sobie polecić Wam wywiad z bardzo doświadczonym politykiem i jak wynika z artykułu również rowerzystą…

zapraszam do lektury…

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,13882329,Znany_polityk_od_35_lat_jezdzi_rowerem_po_Warszawie.html#TRrelSST

Niestety wydaje mi, się że ten, na prawdę już wiekowy Pan, nie bardzo ma dziś w Sejmie i Ministerstwach zmienników.. ;-) .

Ministry  i Posły na rowery, chciałoby się rzec… (Płci i nazwy wszelkiej rzecz jasna…)

Oczywiście chcieliby służbowe, ja bym im nawet dał zamiast samochodu z kierowcą ale obowiązkowy licznik przebiegu również… w końcu byłyby to publiczne rowery za publiczne pieniądze…

Ale na Ziemię na Ziemię czas… może za to w najbliższy weekend pojadę w jakiś cholernie długi las. Na relację z wyprawy zapraszam Was… tak jak Smerfy do swojego Świata w startowej Dobranockowej piosence…

pozdrawiam

Robert

Rowerowa niedziela w Olsztynie – jezioro Ukiel vel Krzywe

Wycieczki rowerowe Komentarze (3) »
Dzisiejsza niedziela ubiegnie nam pod kątem okrążenia Olsztyńskiego jeziora Ukiel (zwanego również Krzywym, fakt linie brzegowa ma pogiętą po maksie… nie wiem jak sobie radzą żeglarze w tak nieprzyjaznym środowisku.. ;-) )
mijamy Jezioro Kortowskie i wzdłuż jego brzegu (mając jezioro po prawej jedziemy prosto) kierunek Dajtki, lecimy bardzo przyjemną droga szutrową przez las, aż szkoda że to nie żaden szlak.. i dojeżdzamy do Dajtek, przecinamy linię kolejową i w miejscowośi jedziemy cały czas prosto aż natrafiamy na trasę 51. Przecinamy trasę i jedziemy wzdłuż lotniska “Olsztyn-Dajtki” aż do samego jeziora. Tam pobudka żeglarska.. masa masa łódek, łódeczek, jachtów, jachcików… ludzi i ludzików bo przeważa żeglarska młodzież, która odbiera pierwsze szlify zanim ruszy na Olimpiadę po medale dla Ojczyzny.. ;-) . Widać że mocno jest inwestowane w tym miejscu, budują się parkingi, droga dojazdowa i wzbogacana wszelka infrastruktura.
My jednak jedziemy dalej, mimo mało zachęcającej, trawiastej ścieżki oznaczonej jednak jako czarny szlak wybieramy właśnie ten kierunek.. i to była bardzo dobra decyzja..
Cały czas mamy jezioro po prawej i w większosći drogi ścieżkę zjazdową dla rowerów, śmiga się aż miło..
czasem pokrzywa sięga po szyje ale w jeżdzie to nie przeszkadza, ściezka jest w 100 % przejezdna.. oczywiście gdyby komuś zawiódł hamulec podleczył by się zapobiegawczo od reumatyzmu na lata.. ;-) .
Podsumowując odległości to wyszło nam, że objechanie linni brzegowej jeziora Ukiel i powrót do Olsztyna to max 30 km czyli 2-3 godz z leżakowaniem włącznie. Jednak my zauroczeni Olsztynem, nie kończymy wycieczki, zajechaliśmy jeszcze, po obiedzie rzecz jasna, żeby okrążyć jezioro długie po nowej ścieżce rowerowej (trasa obowiązkowa dla emerytowanych rowerzystow zwiedzających Olsztyn) i ponownie wbiliśmy się na czerwony szlak Enduro bo to jednak on dał nam dnia pierwszego najwięcej przyjemności, nie mogliśmy go w podsumowaniu nie zaliczyć ponownie…
Potencjał rowerowy Olsztyna jest na prawdę niewyczerpany… Nawet dłuższe wycieczki byłyby możliwe, można np. sobie wyobrazić wycieczkę do Lidzbarka Warmińskiego przez Dobre miasto, (jakieś 70 km), nocleg tamże i drugiego dnia powrót, szczerze mówiąc taka myśl krąży mi po głowie… kluczowe jest to, że prawdopoodbnie udałoby się pojechać leśno-podrzędnymi drogami niewiele zachaczając nawet mało ruchliwe asfalty a to dla realnego wypoczynku nie jest bez znaczenia.
Olsztyn rządzi i tyle…
Niby nie ma Kopernika lecz pozostał na pomnikach
Niby morza tutaj nie ma to przyjemnie czas ucieka
Niby Olsztyn nie Mazury, lecz wymieknąć mogą góry
Niby pociąg jedzie długo to

Jedziemy jedziemy rano wstajemy…

Obiecałem ciąg dalszy Olsztyna.. zapraszam właśnie opis zaczynam.. jestem solidna firma… :-) .

Dzisiejsza niedziela przebiegnie nam pod znakiem okrążenia Olsztyńskiego jeziora Ukiel (zwanego również Krzywym, fakt linie brzegowa ma pogiętą po maksie… nie wiem jak sobie radzą żeglarze w tak nieprzyjaznym środowisku.. ;-) ) .

Jak wspominałem nikt nam tej trasy nie polecał ale my lubimy próbować zakazanych owoców i nieodkrytych dróg,

Czytaj dalej »

Rowerowy weekend w Olsztynie

Wycieczki rowerowe Komentarze (0) »

Lato ruszyło… więc i ja ruszam…

Tym razem jedziemy, nie tylko jadę,  udało mi się namówić 3 osoby do wspólnego wypadu rowerowego na Olsztyn ma to bezsprzecznie swoje zalety np. wieczorem kiedy się siada do połówki albo podczas przerwy na szlaku kiedy trzeba zrobić Mega pejzażowe zdjęcie i chce się na nim być wraz z rowerem i tymże pejzażem… wiewiórki i zające niestety nie dają się namówić na taką usługę…

Przy wyjazdach generalnie liczy się każda godzina, “wstawaj szkoda dnia” pasuje tu jak ulał, dlatego też nasz dzień się zaczyna o 4:40 a o 6:26 Czytaj dalej »

Spłodzenie 50-tego artykułu na jazda-na-poziomie.pl

Tematyka seksualna Komentarze (0) »

Hip Hip hurra… stuknęła nam 50-tka… znaczy opublikowałem 50-ty artykuł na mojej ulubionej, na własnej krwi wyhodowanej stronie… jazda-na-poziomie.pl

Z tej okazji wymyśliłem dowcip rowerowy…

Rower doprowadza do orgazmu analnego, jeśli jedziesz wystarczająco długo…

Z serdecznymi pozdrowieniami

Robert

Rowerowe niedzielne Mazowsze Sochaczew->Wyszogród->Nowy Dwór

Rowerem po okolicach stolicy, Wycieczki rowerowe Komentarze (1) »

Ta niedziela odbyła się pd znakiem roweru na Mazowszu…

Zaczynamy od TLK, na dworcu Śródmieście, kierunek Sochaczew. Tu trzeba przyznać miłe zaskoczenie, nowy pociąg piętrowy, piękne widoki za oknem a w przedziale tylko my, zaspana po sobotnich grillach Warszawa jeszcze nie wstała a my już zaczęliśmy działać.. . Czytaj dalej »

Rozjeżdżanie świętokrzyskiego Skarżysko–>Łysica–>Kielce

Wycieczki rowerowe, Wyprawy rowerowe Komentarze (0) »

Witam Witam droga braci turystyczna i ta siedząca przed telewizorem również… ;-)

W tym cyklu odcinków “Czerwcówka 2013″ obiecuje Wam że będzie się działo… ale do rzeczy… Wstaję rano zjadam jajecznicę z 4rech jaj i na Wschodni jazdanka…

Kochani jadę jadę i mam pogodę.. czego chcieć więcej… dla zwielokrotnienia efektu szczęścia długi weekend przedłużyłem jeszcze o 1 dzień, bajka po prostu bajka…

Dziś mnie niesie.. Czytaj dalej »

Rowerowy odwrót kielecki – czerwcówka 2013

Wycieczki rowerowe Komentarze (0) »

Dzień Dobry rowerzyści i piesi czytelnicy…

Jest dzień 4rty wycieczki przedłużanego weekend’u więc czas powracać z kieleckiego… dziś jadę z Kielc do Skarżyska Kamiennej przez lasy zielone.. (publikuje w odwrotnej kolejności zdarzeń bo tak też się da…).  Zasadniczo to nie jest daleko około 35 km, ale ja znam skróty więc wyjdzie bliżej 50 km jestem o to dziwnie  spokojny.. tak jak w przysłowiu “kto drogę skraca ten na ciepły obiad do domu nie wraca”…

Wydarzyło się podczas kilku dni wojaży na prawdę niemało ale jeszcze wiele ciekawego mnie dziś czeka… być może zmoczone gacie albo guma w kole.. choć kto wie może będzie jednak dobrze…

Z kieleckiego centrum kieruję się na Zagnańsk, biegnie przez Kielce kawałek fajnej ścieżki rowerowej w tym kierunku. Przebieg trasy jest mi jeszcze nieznany, Czytaj dalej »


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj