Weekendowa wyprawa rowerowa Chełm, Okuninka, Włodawa, Chełm

Wyprawy rowerowe Komentarze (1) »

To był wyjazd… totalny wakacyjny spontan rowerowo-weekendowy… Najciekawsze jest jednak jak doszło do pomysłu… . Moja siostra poinformowała mnie, że jadą ze znajomymi nad jezioro Białe w okolicach Włodawy (popularne miejsce dla młodzieży Polski wschodniej… ;-) , znaczy tych co mają tam stosunkowo blisko…) a że ja miałem wolny wakacyjny weekend zacząłem kombinować… . Samym rowerem nie dam rady zdążyć na wieczorne ognisko… ale od czego jest pociąg…?! Ustaliłem, że najwygodniej będzie jechać do Lublina a potem do Chełma… i dalej zostaje rowerem 55 km… zabawa… Od razu dzięki pociągowi Polska zmalała… ;-) kocham go za to… choć większość ludzi PKP nie znosi.. to co my byśmy bez nich zdziałali…

Czytaj dalej »

Dwudniówka rowerowa po Mazowszu.. Warszawa-Sulejówek-Bujały-Siedlce-Warszawa

Wyprawy rowerowe Komentarze (1) »

Hey wszystkim, dziś opiszę kolejną z wypraw do Bujał (około 110 km od Wawy) z ciekawą opcją powrotu.

Wycieczka oczywiście rozpoczyna się na Bielanach, dalej na Dworzec Wschodni (bo remont tunelu średnicowego…) potem miało być do Sulejówka ale nie było pociągu więc pojechaliśmy w kierunku Otwocka z wysiadką po drodze w Międzylesiu i potem dołączyliśmy do trasy na Mińsk Mazowiecki. W związku z tym, że był ze mną kolega z USA (w zasadzie dwuobywatelowiec..) więc nie darował śniadania McDonald’owi na trakcie lubelskim.. ja oczywiście zdrowo ze swoimi kanapkami i nieodłącznym kefirem Robico.. zobaczymy kto dalej ujedzie.. ;-) . I w drogę…

Sulejówek-->Bujały-->Sokołow Podlaski-->Paprotnia-->Siedlce

Po śniadaniu ruszamy trasą na Sulejówek, Stanisławów, Węgrów. Pogoda miła, jedziemy w cieniu, jednak komfortu nie ma żadnego… ruch masakryczny (godz. 10:30 w sobotę) non stop na łokciu lusterko samochodu.. zaledwie co 10 kierowca mija nas przekraczając oś jezdni… zakładam, że żaden z tych durniów nigdy rowerem nie jechał albo było to 15 lat wcześniej i nie rozumie, że rower to taki sam pojazd jak inne na drodze. Bez obtrąbienia się nie obyło ale kulturalny środkowy palec dobrze rozładowuje napięcie.. ;-) . Cała wycieczka byłaby nudna, gdyby nie przygodowy kolega, raczej jego niedopracowany rower… okazało się, że miał luźną szprychę… po kilkunastu kilometrach złapał centrę, że jechać nie mógł… Skończyło się na szybkim serwisie czyli poluzowaniu hamulca tylnego… po co komu hamulec jak na wyprawie trzeba ciągnąć a nie hamować… ;-) Widać z tego jednoznacznie jak jakość obręczy i stan roweru jest ważny… najzabawniejsze jest jednak to, że przejechał na tym kole ponad 150 km.. (włączając powrót) i byłby pewno jeździł do dziś gdyby nie pojechał do serwisu.. ;-) .

Jechaliśmy spokojnie z 6-7 godzin z odpoczynkami, średnia wyszła nam jakieś 21,5 km\h czyli wycieczkowo ale i tak było miło.  Poniżej fotki z rasy i z odpoczynku w parku w miejscowości Dobre

park_w_dobrem

i bociek w chałupie… nie wiem czy wiecie ale co 4-rty bociek jest Polakiem… nie dziwne że noszą nasze barwy narodowe… ;-)

bociek_w_chałupie

Na wsi przywitał nas grill i kilka piwek a po obżarstwie i opilstwie już gotowi byliśmy regenerować siły na dzień następny.

Dnia następnego pogoda nie odpuszcza… 28 stopni w cieniu.. koło 14 stwierdzamy, że czas ruszać. Powrót z powodu zmęczenia dnia poprzedniego… grillem nie jechaniem.. ;-) będzie krótszy, do Siedlec około 40 km, dalej pociąg.  Zjedliśmy obiad i ruszamy, w Bielanach za Sokołowem Podlaskim postanowiliśmy skręcić na Paprotnię , żeby jechać spokojniejszą mniej ruchliwą drogą… (Na prawdę piękna mało ruchliwa droga z super widokami zielonych mazowieckich pól wiosennych ale podróż wydłużyła się do 70 km… mimo to było warto)

powrot_do_siedlec

I jesteśmy w Siedlcach.. 18 coś, kupujemy bilet, zostało 45 min do pociągu… Po takiej harówce w brzuchu pusto więc szybka wizyta w Da Grasso. Dosłownie na styk zjadamy po połówce i gonimy pociąg. Na szczęście stojaki rowerowe wolne. Wieszamy rowery i spokojnie oglądamy zdjęcia z wyprawy. Klimatyzowany pociąg po 1:15 zawozi nas do Dworca Wschodniego i po wyprawie… prawie.. bo jeszcze 10km Gdańskim do bloku na Bielanach… Jak po takim weekendzie się miło śpi nie muszę chyba reklamować…

Rowerowa wycieczka od Sochaczewa do Warszawy Kampinosem

Wyprawy rowerowe Komentarze (2) »

Hey dziś chciałem się podzielić swoim doświadczeniem z jednej z wypraw do Kampinosu. Sprawę wraz z kolegą Karolem rozegraliśmy w ten sposób, że w sobotę rano załadowaliśmy rowery do pociągu do Sochaczewa a potem już tylko rowerowy napęd.. przez Kampinos do Warszawy.

Ale zanim o rowerowym kręceniu podzielę się z Wami fajnymi obserwacjami i niespodziankami jakie nas spotkały w samym Sochaczewie… Otóż jeździ tam super kolejka wąskotorowa.. (bardzo blisko obecnych torów PKP). Tłum ludzi na peronie czeka… zastanawiamy się co się dzieje.. i.. wreszcie gdzieś z garaży wyjeżdża, jedzie.. parowa lokomotywa… rozmiarów bardziej traktoru niż lokomotywy ale jednak dym pachnie prawdziwie… ;-) . Ludzie ładują się do pociągu, wyciągają kanapki i termosy a my na rowery… (myślę sobie moja emerytura może czasem będzie tak wyglądała.. ) ale póki co zaczynamy ostro naciskać na pedały…

Jedziemy około 15 km trasą 705 gdzie w połowie drogi skręcamy w lewo na miejscowość Brochów. Stoi tam ładnie utrzymany (niedawno remontowany kościół) poźniej się wyjasniło dlaczego taki wyremontowany… był rok 2010 czyli rok Chopin’owski a w tym kościele ślub brali rodzice Fryderyka i wszystko jasne…  Tablica informacyjna przekazuje treść nastepującą:

“Kościół parafialny pod wezwaniem św. Rocha w Brochowie był szczególnie ważnym miejscem związanym z rodzinną historią zamieszkałych w pobliskiej Żelazowej Woli Chopinów. Tutaj 2 czerwca 1806 roku odbył się ślub Mikołaja Chopina z Teklą Justyną z Krzyżanowskich; także tutaj w Wielkanoc 1810 roku ochrzczono ich syna – Fryderyka Franciszka. “ 

Po opuszczeniu Brochowa dojeżdżamy do Tułowic… w międzyczasie kilka razy widzimy w oddali dym lokomotywy.. . Rozbawiło nas najbardziej to, że  w momencie witania Tułowic widzimy jak ludzie,  wolnym krokiem idą z kolejki do pobliskiego lasku z domkami letniskowymi. Dowiedzieliśmy się, że można tam przenocować co dało nam do myślenia jak możemy zorganizować kolejną wyprawę do Kampinosu… (namiary noclegowe http://www.tulowice.waw.pl).

Po delikatnym posiłku ruszamy w Kampinos… na początku dość strome wspinanie pod górkę ale potem w zasadzie płaskie 30 km przez las. Na trasie przerwa na picie ulubionego kefirku Robico, oglądanie lasu, przeciąganie.. ;-) … słowem blisko natury… Bardzo podobały mi się odcinki lasu liściastego.. gdzie na ścieżce bywało ciemno jak w horrorze… (z powodu dużej gęstości drzew nie był to rajd nocny.. ;-) ) ale za to pod kołami nie było piachu… bo jak wiadomo las liściasty nie lubi na piachu porastać….  Dodatkowo na szczęście dla mnie niedawno padał deszcz bo większość ścieżek jednak piachem stoi… podejrzewam, że swoim crossem z oponami 1,5/8 trochę inaczej bym wspominał ten wyjazd… Niestety Kampinos to w dużej mierze wielka piaskownica… aczkolwiek porośnięta lasem… . W Starej Dąbrowie po 45 km wycieczki stwierdzamy, że dość mamy leśnych widoków i zjeżdżamy na asfaltową drogę o numerze 579 a potem w lewo w 580 ładnym asfaltem z nie aż tak dużym ruchem (oczywiście to zależy od pory dnia jak jest to niedzielne popołudnie to ruch mały nie będzie.. ;-)  ale jest opcja wskoczenia na chodnik w zasadzie na całej długości).

Ogólnie rzecz ujmując wycieczka wyszła na prawdę solidna (jakieś 75 km) i jestem przekonany, że jeszcze ją kiedyś zaliczę… uwielbiam zaliczać,  ;-)

Sochaczew-->Warszawa Kampinosem

Sochaczew-->Warszawa Kampinosem

Jak zwiedzić odległe miejsca na rowerze…? Wsiąść do pociągu … byle jakiego …

Wyprawy rowerowe Komentarze (1) »

Dziś podzielę się swoimi obserwacjami i doświadczeniami na temat  łączenia pociągu z rowerem i nieograniczonym potencjale tego rozwiązania…. Zapewne mieliście kiedyś ochotę pozwiedzać ciekawe, nieznane i niestety odległe Wam miejsca. Oczywiście do tego nie macie czasu na wielodniowe dojeżdżanie rowerem lub po prostu nie macie na to ochoty, bo samo miejsce do zwiedzenia jest celem a nie gibanie 200 km do niego.. ;-) . Uważam, że w takiej sytuacji doskonałym rozwiązaniem jest łączenie pociągu i roweru, dziennie można 1000 km pokonać w ten sposób;-), a weekend może wyjść z tego fascynujący i ciekawy.

Sam osobiście często stosuje to rozwiązanie gdy mam ochotę zobaczyć dość odległe miejsce a czas mnie ogranicza. Przykładem jest moja wyprawa do Bujał  (okolice Sokołowa Podlaskiego) w strony rodzinne. Choć nie jeździ tam pociąg istnieje linia torów PKP w pewnej akceptowalnej odległości (40-70 km) stąd w zależności od tego jak długą wycieczkę rowerową chcę przejechać wybieram sobie miejsce w którym dziękuje pociągowi za wsparcie i dalej stawiam na napęd ekologiczny… ;-) . (Ta metoda działa na terenie całego kraju… ;-) polecam ją Waszej rowerowej ciekawości do stosowania… ;-) )

Wycieczkę tego typu zaliczyłem ostatnio w weekend 10-11.07.2011, kiedy to wysiadając z pociągu jadącego z Warszawy Wschodniej do Siedlec w miejscowości Mrozy dałem sobie do przejechania około 65 km po pięknym Mazowszu. Olbrzymią zaletą tego rozwiązania było to że nie jechałem głównymi drogami przecinałem je tylko, więc miałem prawdziwą przyjemność z jazdy a nie pędzące za plecami samochody… . Jako kolejny plus mogę dopisać, że dzięki rowerowemu rozpoznaniu znam dobry objazd Mińska Mazowieckiego kiedy korek stoi do niego od Kałuszyna niemalże… nic tylko w lewo i na Mrozy, po co stać jak można jechać… ;-) .

wycieczka Mrozy --> Bujały

wycieczka Mrozy --> Bujały

Druga kwestia, którą rozwiązuje nam rower i pociąg to walka z rutyną i nudą. Bo przecież każdy rowerzysta kręcący się po okolicach swego domu napotka ten problem… Policzył już wszystkie kostki jadąc na ścieżce rowerowej, zna liczbę drzew przy ścieżce, zna czas dojazdu od świateł do świateł… nuda i bryndza… Nie ma wyjścia trzeba sięgać po pociąg. Kierunki pociągu od Warszawy przekraczają znacznie kierunki Świata więc wybierać jest w czym, będę opisywał swoje przejażdżki ale tak na prawdę tylko od Waszej pomysłowości i pewnie pogody zależy gdzie pojeździcie określonego dnia czy weekendu.

Do napisania… Robson

Po okolicach Sieradza i wizyta w Brąszewicach…

Wyprawy rowerowe Komentarze (1) »

Tym razem mam zaskakującą historię… mnie powaliła… może przesadzam ale poczekajcie do finału…

Zaczęło się od wyjazdu z Sieradza gdzie razem z kolegą stacjonowaliśmy… plan był na jakąś 50 km wycieczkę… (wiadomo jak się skończyło…  jakieś 80 km..) i byłby się powiódł gdybyśmy nie natrafili na tablicę miejscowości o nazwie Brąszewice…  . Mój mały mikroprocesor na jej widok skojarzył, że w tej miejscowości mieszka pewna znajoma, pewnego znajomego a, że była niedziela była szansa ich przyłapać na obiedzie… idąc dalej tym tropem w zasadzie jadąc… pojechaliśmy… .

Jak bardzo były nasze gęby zadowolone jak się okazało, że w Brąszewicach jest odpust to się tego opisać nie da… . Więc co robimy… dzwonimy.. ale nikt nie odbiera… minęło 30 min i nic… widzę, że trwa msza.. myślę, może się tam ukryli… (było w tym sporo prawdy jak się potem okazało…) Niestety mój nerwowy kolega nakręca.. pogoda niepewna do Sieradza daleko, droga nieznana… musimy jechać i już… . Cóż ja zniesmaczony że obiad odpustowy przechodzi koło nosa zgadzam się i jedziemy… (byłoby za łatwo gdyby to był koniec… ;-) ). Ujechaliśmy 7 km.. dzwoni telefon… przepraszamy tu pada ksywka (nie zdradzam bo niecenzuralna) ale byliśmy w Kościele stąd brak odzewu na komórce (a jednak mam chyba ten Sherlock’owy nochal – patrz wyżej… ;-) ). Nie no, myślę sobie, nie odpuszczę obiadu… kolega zrzędzi ale stawiam ultimatum jedziesz ze mną albo dalej na tej drodze zjedzą Cię potwory leśne… zadziałało… . Wracamy z powrotem witamy się ze znajomymi i oczywiście z obiadem odpustowym… Znajomym oczywiście bardzo za gościnę dziękuje i w podsumowaniu mogę tylko napisać, że warto mieć znajomych wszędzie nawet w Brąszewicach… ;-) .

gdzieś pod Brąszewicami… ( tym się teraz wożę.. GHOST CR 1800 daje radę… )

20100613062_piaskowa_steczka

A poniżej nasz całodzienny ujazd… może bez rewelacji ale obiady odpustowe trwają zwykle dłużej…

sieradz_braszewice_sieradz

oczywiście wszystkim życzę takich wypraw…

Robson


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj