Szlak Orlich Gniazd by bike jesienią

Wycieczki rowerowe Zostaw komentarz

Witam wszystkich, wracam do dobrych praktyk pisania o ciekawych wycieczkach, mam naciski od Czytelników więc nie mogę ich zawieść.. ;-) . Dziś będzie odcinek o południowej części naszego pięknego kraju, otarłem się tam o kawałek rowerowego raju. Jesienna aura bardzo nam sprzyjała ani razu nam na głowę wody nie wylała a wycieczka 3 całe dni trwała… . Rzecz się dzieje w pierwszym tygodniu października, jedziemy do Częstochowy a potem już tylko Jura Jura górka górka potem góra w przygodę nura.. . Celem wycieczki jest zamków oglądanie ale to co widzimy jest w opłakanym stanie.. uczciwiej byłoby pisać o ruinach zamków a nie zamkach na szlaku Orlich Gniazd, mimo wszystko i tak nam się podobało, rower plus góry to kawał dobrej turystyki, jedziemy…

Orli szlak odcinek leśny

Da się odpocząć na takim terenie… ale my tu jesteśmy nie aby tylko odpoczywać ale i trochę zamków zdobywać

Pierwszy zamek git poranek Olsztyn wita

Jak widać pogoda w Polsce w październiku jak na równiku… dużo słońca i aura sprzyjająca, dalej na zamek dalej na zamek

Czasy średnie jak w brytanii

Widać wyraźnie, że czasy świetności to miejsce miało w dużej czasowej odległości… moje drzewo dziadków i pra pra babć mogłoby nawet nie sięgnąć czasu jak ktoś w tym przybytku pomieszkiwał ale jednak taki czas onegdaj bywał… . Długo się tu nie rozglądamy i dalej ruszamy dziś trzeba naruszyć jakieś 60 km żeby nie spać w lesie nocleg w Mirowie oczekuje. Generalnie jedziemy czerwonym szlakiem rowerowym po pagórkach Jury, czasem odbijamy na pieszy żeby obejrzeć okolicę z większej wysokości.

Miejscami jest gdzie pocisnąć

Czasem jest po czym pocisnąć taka droga nie da przysnąć, ale Kraków daleko sporo jeszcze łańcucha ubędzie zanim nasza D w knajpie sobie siędzie…

Do Krakowa daleka droga

Teren po którym się poruszamy jest dość przyjazny, czasem podjazdy ale generalnie znośnie. Na pieszym trzeba pod górę czasem spacerować ale w dół szumek kół…

Ulubiona kraina szumu drzew zielonych

W Gminie Janów nas spotyka droga prosta, znakomita… mógłbyś jechać jak szalony ale zaraz obiad w brzuchu dzwoni. Bodajże w miejscowości Ostrężnik zatrzymujemy się na Pstrąga.. jego złapali ale i myśmy się złapać dali, nie ma z tego powodu żadnych żali, dobrze nam pojeść dali… .

Rowerowa autostrada odnaleziona

Każdy przyzna, że droga sprzyja… trafiliśmy i z drogą i z pogodą i z towarzystwem. Na trasie przejazdu w miejscowości Żarki zajeżdżamy zwiedzać “zabytkowe stodoły” na prawdę ujmujący widok na niedużym terenie ogromne stodół nagromadzenie.

Zabytkowe stodoły w Żarkach

Jedzmy dalej w rowerowy asfaltowy raj

Rowerowy raj aj aj ciągle nam trwaj

trwaj nam raju trwaj dużo pozytywnych wrażeń daj. Dzień się ma ku zachodowi, My również schyłkowi już za chwilę odpoczniemy mile. Śpimy dziś w Mirowie, odpoczniemy sobie, w kołach mamy ciut nad 50 w dupskach 80-siąt.. ;-) (http://app.endomondo.com/workouts/417969876/9477487) .

Poranek dnia drugiego

Dnia drugiego odwiedzimy Pana Boboliego, znaczy właściciela Zamku Bobolice odpitolił Zamek na całą okolicę. Spotykamy nie tylko kamienie i nieskładne głazy, przed nami Zamek zupełnie cały, oczy oniemiały

Bobolice o poranku

Koniecznie trzeba to zobaczyć z bliska kawał zamczyska

Zamek Bobolice na całą okolice

Ciąd dalszy nastąpi jak natura weny nie poskąpi…

Więc jedźmy dalej dnia drugiego… polska złota łechcze nasze oczy, dalibóg czymś miłym nas zaskoczy. Zwiedzamy sobie z bliska zamek Bobolice, kucyki oglądamy i bardzo miło wypoczywamy. Dziś dalej będziemy jechać lub czasem prowadzić rowery szlakiem pieszym Orlich Gniazd, więc jedźmy niech szuter nas prowadzi

Pędzimy szutrem

Pędzimy szutrem a za minutkę już w gęstym lesie… pod kołami polska jesień błoto czasem niesie… wieziemy się szlakiem czerwonym, pod górę trzeba prowadzić ale zaraz będą widoki na jurę… zrobię zdjęć całą furę

Leśny czerwony

Dalej na górkę już tylko pchając lub ciągnąc rower ale warto, przy dzisiejszej pogodzie warto się wspiąć na szczyt i rozejrzeć po okolicy okiem opierzonych stworzeń.

Widoki z górki na szlaki Orlich Gniazd

Jeszcze tylko stromy zjazd, to nie jest stanowczo trasa dla kolarza… rower górski szosówki braki tu obnaża

Stromy zjazd dla górala

Bawiliśmy w okolicach rezerwatu przyrody Góra Zborów, pięknie wokół skał pasły się kozy, które wieczorem zmęczonemu turyście zaoferują conajmniej 2 szklanki swojego boskiego produktu. Czas na nas czerwonym pieszym w las…

Czas na nas czerwonym pieszym

Polska złota jak jej nie kochać… Raz jedziemy z góry raz pod górę, narobiwszy fotek furę, jedną Państwu sprezentuję

Raz z góry raz pod górę

Tym kozim sposobem dochodzimy do zamku Bąkowiec w Morsku. Pogoda nie odpuszcza…

Pogoda dopisuje

Droga też się specjalnie nie krzyżuje… cały czas prosto

Droga tez dopisuje

Poniżej przedstawiam mapę poglądową szlaku jakim przemierzamy, napotkaliśmy ją w miejscowości Skarżyce…

Mapa poglądowa trasy Orlich Gniazd

Dalej w drogę… nikt z nas za długo stać nie może, dalej w drogę… . Jedziemy sobie miło aż tu nagle wielkie ciastko z dziurką smakołyk dla dinozaura

Dziw natury ciastko z dziurką

Nasza globtroterska natura każe nam zapoznać się z tym obiektem z bliska, każdy na pedały mocniej naciska.

Widok z ciasteczka

Widok z ciastka bardzo miły, jednak najważniejsze że kolejnej górce rowerzyści nie odpuścili. Pogoda nastraja do dalszych rowerowych przygód, nie szukamy dzisiaj wygód. Jak mówi staropolskie przysłowie “raz nadwozie raz podwozie, rowerzyści wylądowali w wąwozie..” ;-) . Bardzo malowniczy teren udało nam się natrafić wszystko prawdopodbnie na żółtym szlaku.

P1050611_ladujemy_w_wawozie

Z lasu na bezdroża, jesień zamienia się w wiosnę, kto uwierzy że jest pierwszy weekend października…

Kto uwierzy w pierwszy week października

Czyż nasze rowerowe drogi nie są piękne, sceneria średniowieczna czas się zatrzymał

Piękne szutry

Kawałek asfaltu zepsuł efekt ale i tak jest pięknie. Dalej pędzimy żółtym wśród lasu, celem pustynna wyspa

Pędzimy żółtym

Dzień ma się ku zachodowi a my zwiedzamy pustynię śród lasu o co tu tyle hałasu? Jest faktem, że teren bardzo rozległy

Pustynia wśród lasu

Dzieje się dzisiaj niemało, nie mamy jeszcze noclegu a noc tuż tuż. Dobrze, że przezorny rowerzysta nie żałuje na latarki i tym sposobem przedłuża dzień.

W ręce smartfony, dwa telefony i nocleg załatwiony. Trzeba się jednak zmierzyć nocą z 12 km trasą… odpalamy czołówki i odpuszczamy sobie wymówki, trzeba jechać albo ginąć, nie z nami te numery ruszamy na cztery. Całe szczęście pogoda wieczorem też nam sprzyja, czołówki naładowane więc szczęśliwie docieramy do miejsca noclegu choć końcówka mocno pod górę.

Zajeżdżamy na nocleg a tam wesele w najlepsze, sobota weselna, chciałoby się rzec. Muzyka ochoczo przygrywa ale nam w głowach nie tańcowanie tylko kąpiel i spanie. Dziś był rowerowo bardzo aktywny dzień, urobku nie powstydziłaby się Włoszczowska, było malowniczo, górsko i bardzo długo od rana do ciemnej nocy ale i tak nic nas nie zaskoczy. (urobek Endo http://app.endomondo.com/workouts/418347592/9477487 ) .

Dzień trzeci nastąpi…

Komentarze (2) do “Szlak Orlich Gniazd by bike jesienią”

  1. Marek Says:

    Sceneria zachwyca! W ogóle obcowanie z naturą to coś, co tak niesamowicie relaksuje, a tym bardziej połączone z wysiłkiem fizycznym. Wiesz, ludzie mają dużo wymówek żeby nie ćwiczyć, ale kto mi powie, że dla oglądania takich widoków nie warto? O leczniczych aspektach pisze więcej tutaj http://przyczyny-objawy-leczenie.pl/nadcisnienie-tetnicze-profilaktyka/ i co najważniejsze ruch nic nie kosztuje, a przynosi mnóstwo korzyści w dłuższej perspetywie. Dzięki za ten post i świetne zdjęcia!

  2. mocnerowery Says:

    Wspaniałe widoki, sceneria skojarzyła mi się z filmem “Into the wild”, mam nadzieję że niebawem będę miała szansę zobaczenia tych pięknych krajobrazów, nieskażonych ludzką ręką. Chyba czas na wyprawę w dzicz :) Pozdrawiam.

Zostaw komentarz


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj