Rowerowe wakacje 2014 – inspekcja granic wschodnich dz.4

Wycieczki rowerowe, Wyprawy rowerowe Zostaw komentarz

Nadszedł ciąg dalszy mojej wschodniej walki… Wracam na drogi i bezdroża polski wschodniej. Dziś po zdobyciu Soliny kierunek Przemyśl, choć przy starcie wcale nie było pewne gdzie zakończę. W górzystym terenie trudniej planować duże przebiegi bo można się oszukać dość grubo. Poranek wita mnie piękną pogodą.. myje nogi w strumyku i jadę w nieznane

P1040952_piekny_poranek_Bieszczadzki

Warto było czekać na wakacje aby mieć takie atrakcje… Bieszczadzkie widoki cieszą oko

P1040953_bieszczadzki_widok_z_roweru_Bukowiec

W związku z tym, że mam w nogach zapas mocy porzucam asfalty i wskakuje na górskie szlaki, kierunek pod górę Teleśnica Oszwarowa. Na początku jes miło szutrowo jak na Mazowszu ale już po 2 kilometrach żarty się kończą trzeba się zapoznać z terenem pieszo…

P1040964_bieszczacki_skrot

Dobrze zrobiłem, że tu zjechałem trasa na prawdę jest malownicza, w oddali po lewej ręce zdarza mi się widzieć przebijające lustro wody na Solinie. Objechanie Soliny dookoła rowerem po górach musi być miłym przeżyciem. Droga moja jest górzysta czasem się wiozę a czasem sobie pcham pełen wachlarz atrakcji. Kończę w błocie jak na prawdziwego turystę górskiego przystało.

P1040973_bieszczacki_szlak_to_nie_zart_bloto_mtb

Nie ma co się “mazać” czas się w strumyku pokazać. Zasłużona przerwa na zimne napoje. Już myślałem o wodzie ze strumyka a tu jaka niespodzianka mnie spotyka Leżajsk słodzony do temperatury wody, jakiś zamotany turysta zostawił mi pół litra piwka… . Ten turysta to rzecz jasna ja sam, zasada w górach jest prosta “nie liczyć wcale na kogoś, sam zabierz z żarciem toboł.. .

piwo_znalezione_w_strumyku

Tym sposobem znowu mam czysty rower, jadę dalej na asfalty bieszczadzkie góry to nie żarty.

Było pod górę będzię w dół szłyszę miły szelest kół

Było_pod_górę_będzie_w_dół

Niestety to co dobre się szybko kończy teraz pędzi ślimak, przed chwilą jeszcze był to pies gończy

moment_ślimaczej_wspinaczki

Właśnie dziś zdobywam nową wiedzę drogową, zapoznaje się z nowymi znakami drogowymi i już po 2 minutach wiem, że będzie to przyjaźń szorstka…

Znienawidzony_znak_rowerzysty

Po kolejnych 10 minutach wiem, że jest to najbardziej znienawidzony znak rowerzysty. Nie idzie rzecz jasna o krowę. Krowa daje rowerzyście kefir, który ten kocha nie mniej niż piwo schłodzone w potoku. Chodzi, rzecz jasna o ten czarny trójkąt, już myslałem, że w dorosłym życiu nię będę się zajmował figurami geometrycznymi ale jak widać nie idzie od tego ucieć, matematyka dopada człowieka chocby na górskiej drodze. Podjazdy uczą cierpliwości i pokory lecz mnie bawią zjazdy, zjazdy tu jest dopiero fun z jazdy.

Skoro mowa o funie to przyszła i pora na to,

Przed miejscowością Krościenko z pogodą się zrobiło cienko…

Burza nad głową nagle szaleje, człek nie wie wcale co to się dzieje,

Rower zamienia sie w szybki motor, lecz i tak nie dajesz rady grzmotom,

Podkręcasz tempo, przekraczasz normy i klniesz pod nosem, że nie masz formy,

Wreszcie Cię burza sroga dopada, pora z roweru chybcikiem zsiadać,

Idziesz do sklepu na jedno piwko, czekasz by wszystko wreszcie ucichło…

Dokładnie taka historia się wydarzyła, miła Pani sklepowa podarowała mi trochę prądu do smartfona i już jadę dalej. Przemyśl daleko lecz dzień niekrótki nie można zwlekać ani minutki.  Trasa na Przemyśl przez Arłamów bardzo wdzięczna, asfalt na polowie drogi nówka sztuka dla kolarza kraina marzeń.

Asfalt Przemyśl przez Arłamów

Dalej z nawierzchnią gorzej ale za to ukształtowanie korzystne, jade około 9 km cały czas w dół, kiepskim asfaltem po lesie. Przypłacam tą przejażdżkę centrą w przednim kole gdzie są drogowcy jak pindole…

Warto się tą drogą przejechać, jest mało ruchliwa a bardzo malownicza

Patrzę sobie z górki

I jeszcze jedno spojrzenie, za chwilę noc w Przemyślu.

Widok_na_góry_przed_Przemyslem

W Przemyślu nocuję jak zwykle w schronisku PTTK. Duża baza noclegowa, ceny przystępne, nie widzę lepszej alternatywy. Spotykam w noclegowni kolejnych rowerzystów, spod Białegostoku którzy właśnie rozpoczynają swoją “inspekcję granic wschodnich”, trzeba przyznać, że nasz naród jest czujny i telewizji nie dowierza… ;-) .

Dziś już koniec relacji ledwo starczyło sił dla kolacji za to było masę atrakcji. Urobek Endo ( http://app.endomondo.com/workouts/384971852/9477487 ).

Dzisiejsza trasa jest warta powtórzenia, choćby same odcinki górskie po Bieszczadach bez sakw będą nie lada atrakcją.

Do napisania

Robson

Jeden komentarz do “Rowerowe wakacje 2014 – inspekcja granic wschodnich dz.4”

  1. bikus Says:

    no powiem szczerze, że szacuneczek :) trasa naprawdę piękna i miejsca dokładnie takie jakie ja planuję na przyszły rok, bo teraz już za mało wolnego w pracy a i pogody brak :) także bardzo fajny trip, pozdrawiam :)

Zostaw komentarz


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj