Bory Tucholskie rowerem Tuchola –> Kościerzyna dz. 2

Wycieczki rowerowe, Wyprawy rowerowe Zostaw komentarz

Witajcie wakacyjne duchy…

Nasza wyprawa trwa nadal.., dzień drugi się zaczyna a dziś celem Kościerzyna…

Wczorajszy dzień dał nam na tyle łagodnie w kość, że dziś wcale nie mamy dość… ciągle chcemy zobaczyć coś nowego, okiem rowerzysty wakacyjnego. Ruszamy wybornym borem/lasem obok Tucholi w kierunku … Gołąbka–>Woziwody i jeden z celów na dziś czyli Czersk.

Nie ma piękniejszej rzeczy niż koła pełne powietrza i niekończąca się droga leśna…

Wymarzona droga leśna

Generalnie staramy się poruszać niebieskim szlakiem Brdy, bo jest malowniczy i dobrze oznaczony… . W dalszej części wycieczki poruszamy się drogą pożarową nr 17, jest utwardzonym leśnym duktem z widokami jak wyżej a ruchem jakby na bezludnej wyspie.. tylko my i drzewa.. tego nam trzeba…. . Zjeżdżając z drogi pożarowej na niebieski szlak Brdy trafiamy na bardzo malownicze tereny, jedziemy na skarpie leśnej obok rzeki, przepiękne widoki, jednak trasa jest dość wymagająca (jest to jednak tylko odbicie z drogi nr 17 w celu zobaczenia dzikiej przyrody, potem wracamy na leśny dukt, mimo wszystko warto było zbliżyć się do dzikiej rzeki)

Szlak Brdy nad samym brzegiem rzeki

Poniżej Brda w lesie pokazująca nieco więcej

Brda w lesie

Dzisiejsza wycieczka zapowiada się dość leśnie i zielono. Z drogi pożarowej wyjeżdżamy na asfalt, który jest oznaczonym szlakiem rowerowym. Po kilku kilometrach, szlak znów prowadzi nas w las

Drogowskaz Rytel i Swornegacie

Jedziemy kilka kilometrów wspaniałym szutrem, przy rewelacyjnej pogodzie… na takim odcinku można sprawdzić swoje możliwości

Perfekcyjny szuter na  Rytel

Wyjeżdżamy z lasu na główniejszą drogę, teraz będzie dopiero ubywać… kierujemy się na Czersk. Po drodze dowiadujemy się z reklam przy drodze, że pojawimy się w Fojutowie na wieży widokowej i będziemy oglądać akwedukty. Fojutowo to miłe miejsce widać, że ktoś inwestuje niemałe pieniądze, a że jest malowniczo i spokojnie emeryci mogą sobie odpocząć, kajakiem popływać z kijkami pochodzić. Dla nas to jednak tylko jeden z przystanków w długiej podróży. No ale skoro jesteśmy i jedną z atrakcji jest wieża widokowa to wbijamy… Pani kasuje nas na 2 złote i wspinaczka po drewnianych schodach… Wieża ma 18 metrów wysokości niewiele ponad wierzchołki drzew, które w zasadzie są jedyną rzeczą jaką widać z wieży. Gdzie nie spojrzysz las, las, las, las… w każdą stronę Świata… . Pomysłodawca wieży musiał być prawdziwym miłośnikiem drzew…

Widok z wieży w Fojutowie

Jakby komuś było mało widoków drzew od góry to bardzo proszę…

Wieża Fojutowo po raz drugi

Urywamy się z Fojutowa bo przed nami jeszcze daleka nieznana droga… Kierunek Czersk na rower i jedź… . W Czersku podczas postoju i analizy mapy zostajemy zagadnięci przez pewnego pana z Wąsem… Rozmawiamy chwilę, Pan nas podpytuje gdzie chcemy jechać, podpowiada dokąd warto masa interesujących wskazówek… . Myślimy sobie nie może być inaczej mamy do czynienia z lokalnym Kierownikiem Biura Turystyki Regionalnej… ;-) . Intuicja podpowiada mi jednak, że mamy do czynienia z Geografem lub Historykiem…. pytam i wiem Pan jest nauczycielem Historii ale gadana iście marketingowa a znajomość terenu jakby Geografa, rozmawiamy z właściwym człowiekiem… . Do tego wszystkiego jest również Radnym… wiadomo od Historyka do Społecznika droga niedaleka.., myślę sobie, że już niedługo będzie co najmniej Przewodniczącym Rady… serdecznie Panu tego życzymy… zawsze to dobrze mieć chody u Władzy… ;-) .

Od pana społecznika zebraliśmy sporo informacji, jednak wpadliśmy na pomysł, aby rozpocząć nasz ranking Pań z Informacji Turystycznej… zauważyliśmy, że to może być interesujący przerywnik naszej jakże miłej ale czasem monotonnej pokręconej rowerowej roboty… . Jedziemy do Pani numer 1 . Informacja w Czersku jak recepcja w hotelu, przestronna i nowocześnie urządzona… . Pani z informacji od razu awansuje na pozycję numer 1.. ;-) . (Informacja jest niedaleko ładnie urządzonego ryneczku)

Witamy na Rynku w Czersku

Po zasięgnięciu języka pora nam zmykać… . Pani oprócz uśmiechu obradowała nas również mapą, za co serdecznie dziękujemy, nie jest standardem darmowa mapa, choćby najbliższej okolicy, w informacji turystycznej, w Czersku tak było, to miłe i szczerze to doceniamy. Pędzimy do miejscowości Wiele… bardzo się ucieszyliśmy, gdy zobaczyliśmy przy drodze znaki wskazujące nam, że do kolejnej Informacji Turystycznej tylko 8 km nie muszę chyba mówić… jedziemy z jeszcze większym animuszem bo konkurs trwa i jeszcze nie jest roztrzygnięty… . Redaktor Naczelny we własnej osobie plus nowo mianowany asystent terenowy Redaktora.. ;-) .

Pędzimy do miejscowości Wiele

Jesteśmy w Wielu (przy okazji rozpoczynamy ranking Kościołów, specjalnie dla jednego z naszych kolegów, z braku czasu nie zaglądamy jednak do środka na choćby minimalne modlitwy za dobrą pogodę na dalszą drogę). Oto propozycja numer 1 naszego konkursu.. ;-) :

Kościół w Wielu

Wiele to spokojne klimatyczne miasteczko z dostępem do jeziora, ale gdzie ta Informacja gdzie ta kolejna Pani w letniej powabnej sukience… jest jest mamy IT.. wchodzę… a tam Pan… ;-) , niech to szlak życie jednak potrafi czasem zaskoczyć… Okazało się że Pan jest pierwszy dzień na zastępstwie.. nie dopytałem jednak czy zastępował Panią, uznaliśmy, że byłoby to zbyt aroganckie. Zostaliśmy profesjonalnie obsłużeni, już wiemy dokąd jedziemy więc teraz sobie dobrze zjemy.. nad jeziorem, a jakże Wielewskim, wypoczynek będzie prawdziwą nagrodą…

Jezioro Wielewskie w Wielu

Miło się odpoczywa ale droga wzywa… jedziemy na Borsk i Wdzydze gdzie wielkie jezioro widzę… (z informacji od Pana Społecznika wiemy że to 6 co do wielkości jezioro w Polsce). Z Wiela jedziemy rowerowym szlakiem czerwonym i zielonym, mijamy kolejne ogniwa przemysłu drzewnego (wczoraj i dziś rano był przegląd surowca), tym razem tartak i jego surowiec do przerobu…

Tartak w wielu i jego surowiec

Wygląda to trochę jak porozrzucane zapałki… ale do tych zapałek mogłoby nie wystarczyć nawet bicepsa Pudziana czy innego dużego strongmana… Ale jedzmy, jedzmy… niestety droga nie pozwala… jest tak piaszczysta, że aż wciąga pod ziemię.. to najgorszy odcinek trasy rowerowej jaki pokonywaliśmy jest na prawdę wymagający rowerzyści cross’owi i kolarze mogą sobie darować… ;-) .

Piaszczysta ścieżka rowerowa od Wiela

Na szczęście to odcinek 2-3 km.. dalej do Borska wskakujemy na asfalt

Jezioro Wdzydze widok od Wiela na ....

Takie mamy widoki moi drodzy… dodając pierwszej jakości pogodę możemy tylko pedałować ochoczo. Zbliżamy się nieuchronnie do coraz bardziej Mazurskich widoków… wreszcie jesteśmy przy jeziorze. Przed miejscowością Wdzydze Tucholskie, punkt widokowy, jezioro z podwyższonej skarpy wygląda przeokazale… . Jadąc wzdłuż brzegów jeziora i obserwując samochody “letników” stwierdzamy jednogłośnie, że te okolice to gdańsko-trójmiejska strefa wpływów… Warszawka raczej tu nie dojeżdża… no chyba, że rowerem… ;-) .

Jezioro Wdzydze punkt widokowy Wdzydze Tucholskie

dla ambitnych informacja geograficzna…

Jezioro Wdzydze informacja geograficzna

Ruszamy w drogę bo słońce już prawie na Zachodzie, Wdzydze cały czas urzeka

Jezioro Wdzydze urzeka

Jednak musimy jechać dalej… jeszcze tu kiedyś powrócimy… Jedziemy przyjemnym leśnym duktem obok domków letniskowych i przyczep kempingowych ustawionych wzdłuż linii brzegowej.. Jedziemy twardo lasem na Olpuch i Nową Kiszewę, dalej będzie lepiej bo asfaltowo, musimy pogonić bo braknie dnia… tymczasem jedziemy lasem….

Leśny szlak na Olpuch

Ostatnia prosta na Kościerzynę, słońce już jakby znudzone długim świeceniem a my ciągle kręcimy choć już jakby wolniej..

Ostatnia prosta i Kościerzyna

Wreszcie jest nasz cel.. wita nas miś Kościerzyński, któremu drzewo próbuje garbować skórę…

Niedźwiedź Kościerzyński wita

Dzień na prawdę jest długi a celem na dziś Kościerzyna, dlatego wjeżdżamy na trasę numer 214 i asfaltem smarujemy do Kościerzyny. Głodni jesteśmy nieziemsko… w Kościerzynie zasłużony kebab i piwo… w międzyczasie załatwiamy nocleg, z pomocą kolegi, który w domu siedzi przy Internecie… oddał nam zasługujące na nagrodę usługi. Około 21 po odpoczynku na ładnie urządzonym i klimatycznym ryneczku zajeżdżamy na miejsce spoczynku… rynek zostaje za nami..

Rynek w Kościerzynie

Na deser Kościół do naszego rankingu kościołów… zgłoszenia z głosami prosimy przysyłać na adres info@jazda-na-poziomie.pl… ;-) .

Kościół Kościerzyna, jeden z wielu zapewne

W posumowaniu dnia nasza trasa wygląda nieźle…

Tuchola Kościerzyna urobek dnia nr 2

porządny, uczciwy urobek rowerowy… około 110 km.. znakomita część leśnym duktem… asfaltem lekką nogą można by 150 km w takim czasie osiągnąć… , ale jakie uroki by nas ominęły… ile niezapomnianych widoków… nie warto nie warto jechać samym asfaltem stwierdzam to z całą stanowczością, myślę, że mój kolega, towarzysz rowerowej niedoli, przyzna mi rację. (endomondo track http://www.endomondo.com/workouts/219865257/9477487)

Przed nami już tylko kąpiel, plan na jutro i długi regenerujący sen.. co nam podpowie mapa oto jest pytanie, jakie Panie w informacji spotkamy to kolejne nie mniej intrygujące… ale to nie dziś, dziś już zaszło Słońce…

Komplet zdjęć tego dnia wyprawy dostępny pod adresem https://picasaweb.google.com/robert.pacelt/Bory_Kaszuby_tuchola_koscierzyna_dz2?authuser=0&authkey=Gv1sRgCMeVrLiKxKO7sgE&feat=directlink

Ciąg Dalszy Nastąpi.. nasza wyprawa się tu jeszcze nie kończy…

Zapraszam wkrótce na dalszy ciąg…

Robert

Jeden komentarz do “Bory Tucholskie rowerem Tuchola –> Kościerzyna dz. 2”

  1. adrian Says:

    Tylko pozazdrościć wrażeń. Pamiętam jak my robiliśmy z Lenką objazd po całej Jurze Częstochowskiej w 3 dni na rowerach zwiedziliśmy więcej niż przez całe życie.

Zostaw komentarz


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj