Rowerowy powrót na Mazowsze – Szczytno–>Ciechanów

Wycieczki rowerowe Zostaw komentarz
Dz.2
Wstało słońce więc i na mnie pora… fora ze Dwora… . Szybka kąpiel, śniadanie dwubabanowe i jazda na rower.
Dziś mnie oczywiście niesie znowu po lesie… (konsekwentnie realizuje założenie unikania dróg krajowych lub bardzo ruchliwych na rzecz leśnych duktów)
Zaczynam wyjazd ze Szczytna ul. Leśną, bardzo przyjemna szutrowa droga, która rzeczywiście prowadzi do lasu. Cały czas pamiętam, że po mojej lewej stronie jest tak zwana droga Warszawska czyli droga krajowa nr 57. Od samego początku nie uśmiechało mi się podróżować tam razem z pędzącymi samochodami, dlatego też po swojemu szukałem skrótów leśnych. Musze przyznać że udawało mi się dość dobrze, od Szczytna trzymając się linii kolejowej jechałem sobie miło twardą drogą leśną (w przeciwieństwie do piaszczystej.. jak się później okaże takie też będę musiał sforsować) foto wzdłóz kolei.
Do miejscowości Siódmak jest po prostu mega, super mazurskie lasy, w zasadzie dalej też jest dobrze
dojeżdzam do miejscowości Nowiny gdzie spotykam wzmiankowaną trasę 57, stąd wiem że dobrze jadę, cały czas na południe bo celem jest Mława (cele się oczywiście zmieniają.. ;-) )
W Nowinach jadę w prawo w super szeroką drogę szutrową, po przekroczeniu kolei jadę w lewo na łąkę w obiecującą drogę (foto łaki zielonej). NIestety tutaj następuje mała pomyłka.. moja droga się kończy… jednak nie poddaje się, jadę kawałek runem leśnym i natrafiam na stare tory kolejowe i ślady więzień CIA… (foto) a koło nich ścieżkę zajęczą, wąską ale da się jechać… . Niestety z każdym metrem ścieżka znika coraz bardziej… w rezultacie ląduje w rowie przy nasypie kolejowym. Na szczęście podróż tym rowem trwa około 700 metrów.
w Szymanach wynurzam się z rowu jak łódz podwodna Nautilius… . Widziałem zdziwienie ludzi w samochodach przejeżdżających tory kolejowe gdy patrzyli na moją powolną ale dostojną jazdę rowem obok nasypu…
Leśnictwo Wielbark… zajefajne mają lasy i tym samym lesne trasy… pędziłem aż miło przez dobre 10-12 km (endomondo pkt… ) żadnego piachu, żadnego strachu… żadnego człowieka tylko sarny w krzakach..
Wyjechałem w miejscowości Przydzwięk Mały czy coś..
zapytałem o drogę i dalej jadę lasem… tu niestety jest więcej piachu i rowerzystom nie MTB nie polecam tej drogi… będą mieli spalanie kalorii podwojone…
Tu musze przyznać
wyleciałem w miejscowości Rusek… i przez chwilę myślałem, że więcje nię będę nic skracał przez las.. ale do czasu… w miejscowości Róg walę w las znów… i niestety znów (droga pożarowa 133) piasek pod kołami.. niełatwa to droga jak jedziesz z sakwami… ale od czego jest MTB… od Mega Trudnych Bezdroży… ;-) .
Jadę na Opaleniec 6km fajną szutrową drogą i spotykam drogę krajową.. a jakże nr 57… Warszawskie mieszczuchy już pędzą na późny obiad do domu… Niestety nie znalazłem skrótu dlatego pociskam ochoczo na Wielbark, wytrzymałem tylko kilka km, widzę skrót na Kobuck i bez wachania tam jadę, okazuje sięże ta trasa ma nawet status rowerowej, rzeczywiście nie jest oblegana przez 4-ro kołowce…
I jestem w Wielbarku.. Panie Premierze w Terenie nie jest dobrze… rok po Euro tutejszy Orlik wygląda nieciekawie… chyba sztuczna trawa została zastapiona nasionami ziela pospolitego… trzeba z tym zrobić porządek…, bo jak nie to opozycja znów będzie górą i pójdzie kupą po Warszawę… ;-) . (foto)
W wielbarku, zapuszkowane szproty na wczesny obiad… jako, że zapomniałem sztućcy w roli łyżki do szprotek łyzka do wymiany dętki… co ja bym zrobił bez tych rowerowych gadżetów…
Puszka wylizana, język nie krwawi.. można podróżować dalej…  . Po posiłku, spojrzałem na ruchliwą trasę nr 57 i stwierdziłem to nie dla mnie.. jadę na Jedwabne drogą nr 508 i potem gdzieś skręcę na południe. To była najleposza decyzja jaką dziś podjąłem.. po drodze po lewej jest znak kierujący na Leśnictwo Wielbark, mija się siedzibę leśnictwa i potej już nic tylk kilkanaście kilometrów pięknych szutrowo i brukowych drug. Utwardzona nawierzchnia.
Jadę na Ciechanów.. droga powiatowa 616… o dobrej nawierzchni m.in. Grudusk po drodze… pogoda niemiłosiernie letnia…
No i jestem w Ciechanowie.. w dupie 120 km… dosłownie.. już odczuwam delikatny dyskomfort… na nastepną wyprawę pakuję tubę wazeliny….
Tu mnie czeka miła niespodzianka… po niemiłej w sobotę i opłacie 63 zł za drogę Warszawa Zachodnia –> Nidzica teraz Mazowsze pokazuje swą moc.. 17 zeta… bez rowerowej opłąty… to jest to.
TLK, kiedyś zwane Tanimi Liniami KOlejowymi, obecnie są Twoimi Liniami Kolejowymi… tylko czemu te moje kosztują mnie więcej .. już wolałem jak były Tanie… . Ciekawe, czy w PKP jest departament ds. zmiany nazw na lepsze… mają na pewno kupę roboty bo .
Ale żeby nie było, że jestem taki malkontent, są też rzeczy dobre… Kocham Mazowsze zamiast Kolei Mazowieckich . Jest faktem, że Mazowsze jako największe województwo roziąga się na tyle obszernie, że każdy znajdzie coś dla Ciebie. Dość powiedzieć, że sięgają aż do Działdowo niemal 150 km, czyli niemal pół drogi nad morze.
Czego chcieć więcej
Poniżej załączam schemat sieci kolejowej Kolei Mazowieckich.. uważam, że jest tu wielki potencjał dla rowerzystów… nic tylko zapraszać na Mazowieckie i nawet ościennych województw szlaki, wszystkie są na wyciągniecie ręki z Kolejami Mazowieckimi. (schemat KM foto)
Urobek endomondo jak niżej… moja dupa zasłużył na nagrodę.. 120 km w niezłym tempie (nadmienieę, że nie wyłączam w endomondo czasu kiedy się zatrzymuje, bo nie raz zdarzało mi się nie włączyć ponownie i mieć luki w trasie, a na tym mi zależy bardziej niż czy pobiłem prędkość światła na któym odcinku czy nie..)
(obrazek endomondo i link endomondo).
około 20stej ląduje na Warszawa Dworzec Gdański, tak się kończy mój rowerowy dzień Pański anno domini 07.07.2013…
Ranking na-poziomie:
Atrakcyjność - 6 gwiazdek, za lasy okolic Nidzicy i Wielbarku.
Atrakcyjność własna - -1,5 kg
kosztownośći - 160 złotówek (duża w tym zasługa rachunku od TLK)
Rodzaj roweru - MTB   (stanowczo na tą dokładnie trasę MTB zwłaszcza na piaszczyste odcinki pogranicza Warmii, Mazur i Mazowsza)
Do następnego
Robson

Powrót z Mazur — dzień drugi…

Wstało słońce więc i na mnie pora… fora ze Dwora… . Szybka kąpiel, śniadanie dwubabanowe i jazda na rower.

Dziś mnie oczywiście niesie znowu po lesie… (konsekwentnie realizuje założenie unikania dróg krajowych lub bardzo ruchliwych na rzecz leśnych duktów).

Zaczynam wyjazd ze Szczytna ul. Leśną, bardzo przyjemna szutrowa droga, która rzeczywiście prowadzi do lasu.

Szczytno ul. Leśna

Cały czas pamiętam, że po mojej lewej stronie jest tak zwana droga Warszawska czyli droga krajowa nr 57. Od samego początku nie uśmiechało mi się podróżować tam razem z pędzącymi samochodami, dlatego też po swojemu szukałem skrótów leśnych. Musze przyznać że udawało mi się dość dobrze, od Szczytna trzymając się linii kolejowej jechałem sobie miło twardą drogą leśną wzdłuż kolei.(w przeciwieństwie do piaszczystej.. jak się później okaże takie też będę musiał sforsować).

Wzdłuż torów od Szczytna w miejscowości siódmak

Do miejscowości Siódmak jest po prostu mega, super mazurskie lasy. Muszę przyznać, że dalej też jest dobrze bo lecą po takiej drodze….

Pędzę 120 jak widać na zdjęciu

Pędząc, jak widać na zdjęciu, jak cząsteczka w Wielkim zdarzaczu Hadronów, miło dojeżdżam do miejscowości Nowiny gdzie spotykam wzmiankowaną trasę 57, stąd wiem że dobrze jadę, cały czas na południe bo celem jest Mława (cele się oczywiście zmieniają.. ;-) ).

W Nowinach jadę w prawo w super szeroką drogę szutrową na Sasek Mały,

Droga na Sasek Mały

po przekroczeniu kolei jadę w lewo na łąkę w obiecującą drogę

Droga której nie sposób ominąć

Niestety tutaj następuje mała pomyłka.. moja droga się kończy w środku lasu… jednak nie poddaje się, jadę kawałek runem leśnym i natrafiam na stare tory kolejowe a koło nich ścieżkę zajęczą, wąską ale da się jechać… .

Zajęcza droga na Szymany

Niestety z każdym metrem ścieżka znika coraz bardziej… w rezultacie ląduje w rowie przy nasypie kolejowym. Na szczęście podróż tym rowem trwa około 700 metrów.

Nasypem mości Państwo... czasem trzeba rowerować i tak

W Szymanach wynurzam się z rowu jak łódź podwodna Nautilius… . Widziałem zdziwienie ludzi w samochodach przejeżdżających tory kolejowe gdy patrzyli na moją powolną ale dostojną jazdę rowem obok nasypu… zapewne nie takiego widoku się spodziewali… .

Na szczęście moja pomyłka była dwukilometrowa.. ale zapewne był to super skrót… wracam na krajówkę… już po chwili wita mnie Nadleśnictwo Wielbark…

Gmina i Nadleśnictwo Wielbark Wita.. droga prosta jak w USA

Okolice Wielbarku… przepiękne lasy i tym samym leśne trasy… Na krajówce wytrzymałem tylko kilka kilometrów, widzę skrót na Kobuck i bez wahania tam jadę, okazuje się, że ta trasa ma nawet status rowerowej i na szczęście nie jest oblegana przez 4-ro kołowce…

I jestem w Wielbarku.. Panie Premierze w Terenie nie jest dobrze… rok po Euro tutejszy Orlik wygląda nieciekawie… chyba sztuczna trawa została zastąpiona nasionami ziela pospolitego… trzeba z tym zrobić porządek…, bo jak nie to opozycja znów będzie górą i pójdzie kupą na Warszawę z hasłem “za zarośnięte Orliki wymienimy z Rząd na inny”… ;-) .

Orlik Wielbark

W Wielbarku czas na piknik,  zapuszkowane szproty na wczesny obiad… jako, że zapomniałem przyborów kuchennych w roli łyżki do szprotek łyżka do wymiany dętki… co ja bym zrobił bez tych rowerowych gadżetów… ;-) .

Puszka wylizana, język nie krwawi.. można podróżować dalej…  .

Po posiłku, spojrzałem na ruchliwą trasę nr 57 i stwierdziłem to nie dla mnie.. jadę na Jedwabne drogą nr 508 i potem gdzieś skręcę na południe. To była najlepsza decyzja jaką dziś podjąłem.. po drodze po lewej jest znak kierujący na Leśnictwo Wielbark, mijam siedzibę leśnictwa i potem już nic tylko kilkanaście kilometrów pięknych szutrowych i brukowych drug. Utwardzona nawierzchnia to marzenie każdego rowerzysty…

Leśnictwo Wielbark start drogi leśnej

To dopiero początek dobrego, które mnie spotka podczas podróży tym lasem…

Nie jest źle znaki w środku lasu

Ta moja miła droga trwa przez jakieś 10 km, jest przecudowna… pędziłem aż miło wyłącznie wśród drzew żadnego piachu, żadnego strachu… żadnego znaku człowieka to stanowczo kraina zwierzęca… wiadomo, Kuna, Bóbr, Łoś, Wiewiórka i oczywiście Jeżozwierz… ;-) . Żegnam udany odcinek żwirową nawierzchnią, podobną do tych jakie miałem podczas podróży Wielbarskim lasem…

Żwirówka w lesie wielbarskim

Wyjechałem w miejscowości Przydźwięk Mały, zasięgnąłem języka i znów jadę w las… tym razem jednak odcinek jest bardziej piaszczysty.. rowerzyści trekingowi z sakwami mieliby problemy…

Skrót z Przydźwięku Małego

Po dość ciężkich bojach również z tym skrótem wyjeżdżam na trasę nr 604 (Wielbark — Nidzica) w miejscowości Rusek. Jako, że w Nidzicy byłem wczoraj i już  widziałem zamek, znów muszę zjechać na południe.. jadę więc za miejscowością Puchałowo na Janowo…

Zwiedzanie okolicy z Wielbarka do Nidzicy

Miła nieruchliwa droga asfaltowa wśród lasów. W miejscowości RÓG znów wybieram skrót… ;) , tym razem skrót nie jest drogą donikąd…

Za miejscowością Róg droga pożarowa nr 133

Droga pożarowa nr 133 to miejscami piasek pod kołami.. niełatwa to droga jak jedziesz z sakwami… ale od czego jest MTB… od Mega Trudnych Bezdroży… ;-) . (Tej drogi nie polecam trekingowcom jest wiele odcinków piaszczystych i rowerzyści nie MTB spalanie kalorii będą mieli podwojone… )

Jadąc drogą pożarową, dojeżdżam do miejscowości Baranowo. Stamtąd jadę na Opaleniec 6 km fajną szutrową drogą

Baranowo --> Opaleniec 6 km

I znów spotykam drogę krajową.. a jakże nr 57… Warszawskie mieszczuchy już pędzą na późny obiad do domu… Niestety nie znalazłem skrótu dlatego pociskam ochoczo na Chorzele… . Chorzele to już Mazowsze.. prawie jestem w domu… Ale Mazowsze to największe województwo.. do stolicy około 140 km.. mimo najszczerszych chęci to ponad 70 km w nogach mówi mi, że jadę do pociągu… . Pomyślałem chwilę i wyszło, że jadę na Ciechanów.. droga powiatowa 616 prowadzi… . Trasa o dobrej nawierzchni m.in. Grudusk po drodze… pogoda niemiłosiernie letnia…

Droga na Grudusk aż miło...

No i jestem w Ciechanowie.. w dupie 120 km… dosłownie.. już odczuwam delikatny dyskomfort… .  Na następną wyprawę pakuję tubę wazeliny…. . W Ciechanowie obowiązkowa wizyta na Zamku… ciągle w naprawie… jeszcze sporo cementu trzeba będzie dowieść na ten plac budowy…

Zamek w Ciechanowie ciągle w budowie

W Ciechanowie czeka mnie miła niespodzianka… po niemiłej sobocie i opłacie 63 zł za drogę Warszawa Zachodnia –> Nidzica teraz Mazowsze pokazuje swą moc.. 17 zeta… bez rowerowej opłaty… to jest to.

TLK, kiedyś zwane Tanimi Liniami Kolejowymi, obecnie są Twoimi Liniami Kolejowymi… tylko czemu te moje kosztują mnie więcej .. już wolałem jak były Tanie… . Ciekawe, czy w PKP jest departament ds. zmiany nazw na droższe… mają na pewno kupę roboty.. ;-) .

Ale żeby nie było, że jestem taki malkontent, są też rzeczy dobre… Ja skrót KM, czyli Koleje Mazowieckie rozwijam na Kocham Mazowsze.. jak go nie kochać skoro tu się kocha rowerzystów. Jest faktem, że Mazowsze jako największe województwo rozciąga się na tyle obszernie, że każdy znajdzie coś dla Ciebie. Dość powiedzieć, że sięga aż do Działdowo niemal 150 km, czyli niemal pół drogi nad morze, czego chcieć więcej.

Poniżej załączam schemat sieci kolejowej Kolei Mazowieckich.. uważam, że jest tu wielki potencjał dla rowerzystów… nic tylko zapraszać na Mazowieckie i nawet ościennych województw szlaki, wszystkie są na wyciągniecie ręki z Kolejami Mazowieckimi. Schemat, jest tak duży, że ledwo mieści się na ekranie, jest oczywiście dostępny w sieci (zamieszczam go w lepszej rozdzielczości aby można sobie było skopiować i zrobić odpowiednie zbliżenie interesujących nas akurat tras)

Schemat KM

Urobek endomondo jak niżej…

Na Mazowsze ze Szczytna ostatni przystanek Ciechanów

W szczególe trasa wygląda tak http://www.endomondo.com/workouts/212731914/9477487 . Moja dupa zasłużył na nagrodę.. 120 km w niezłym tempie, choć oczywiście bardziej mi zależy na samej wycieczce niż czy pobiłem prędkość światła na którymś odcinku czy nie… .

Około 20-tej ląduje na Warszawa Dworzec Gdański, tak się kończy mój rowerowy dzień Pański anno domini 07.07.2013…

Do następnego

Robson

Komentarze (3) do “Rowerowy powrót na Mazowsze – Szczytno–>Ciechanów”

  1. Masa Says:

    Fajna traska i tak patrzę że jest niedaleko ode mnie:) W tamtą część województwa jeszcze się nie zapuszczałem! Ja również staram się omijać główne drogi!

  2. Karo Says:

    Nieźle kolega jeździ po autostradach leśnych, ale gdzie bagna albo rzeki przekraczane wpław :) )

  3. rowerki dziecięce Says:

    Rower!!!! Trasa całkiem przyzwoita, pomimo lekkich trudności dałeś radę przejechać. Ja mam małe dziecko i trasy muszę teraz planować pod nie, więc takie dzikie wycieczki odpadają ;/

Zostaw komentarz


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj