Rowerowy weekend w Olsztynie

Wycieczki rowerowe Zostaw komentarz

Lato ruszyło… więc i ja ruszam…

Tym razem jedziemy, nie tylko jadę,  udało mi się namówić 3 osoby do wspólnego wypadu rowerowego na Olsztyn ma to bezsprzecznie swoje zalety np. wieczorem kiedy się siada do połówki albo podczas przerwy na szlaku kiedy trzeba zrobić Mega pejzażowe zdjęcie i chce się na nim być wraz z rowerem i tymże pejzażem… wiewiórki i zające niestety nie dają się namówić na taką usługę…

Przy wyjazdach generalnie liczy się każda godzina, “wstawaj szkoda dnia” pasuje tu jak ulał, dlatego też nasz dzień się zaczyna o 4:40 a o 6:26 już załadowani na pokład PKP IC jedziemy w nieznane.

Apropo załadowania, drobna uwaga logistyczna… pociąg na 4ry czy 5 wagonów ma 3 miejsca rowerowe.. gdy kupowałem 3 dni przed odjazdem wziąłem oczywiście ostatni bilet.. ;-) . Pani w informacji twierdziła, że ani w kiblu ani na dachu ani na haku ostatniego wagonu roweru wieść nie można.. regulaminowo znaczy się wzorowo… :-) , karnie uznałem, że koledze pozostaje wypożyczenie roweru.. . Jednak podróże kształcą i wiem jak to wygląda w praktyce, trzeba to zapisać na plus Kolejarzom i Kierownikom pociągów, że pozwalają w przedział rowerowy, niby biletowo 3 rowerowy wstawiać kolejne rowery.. jakieś 8 wejdzie… więc raczej rowerzysta nie musi się rozstawać ze swoim rumakiem, choć byłoby dobrym pomysłem zaktualizować Regulamin, żeby ewentualni służbiści  nie mieli punktu zaczepienia… Podobnie jak z prawem odnośnie roweru na chodniku i Strażą Miejską, która musi udawać, że nie widzi jak rowerzysta bez szkoły łamie nachalnie przepisy jadąc chodnikiem, bo nie ma ścieżki rowerowej albo choćby znaku pieszy/rowerzysta a przepisy każą mu jechać ulicą gdzie samochody ważące tonę jadą według przepisów 50 km/h i uważają na rowerzystę zachowując odpowiednie odstępy… . Szkoda gadać na szczęście nie wszędzie są służbiści a niektórzy Mundurowi to też ludzie, którzy może nawet umieją jeździć na rowerze… ;-) , tych serdecznie pozdrawiam, :-) .

Pociąg miejscami mknie aż miło.. niestety z powodu remontu torów miejscami delikatnie mówiąc nie mknie… Ale faktem jest, że jak remont się zakończy Olsztyn dołączy do mojej listy miast na prawie każdy weekend. Po blisko 4 godzinach (około 250 km pociągowych) jesteśmy… To co się dzieje potem napawa niezmiernie miłym zaskoczeniem, zwłaszcza moich bez rowerowych towarzyszy…

wypożyczalnia rowerów

bo właśnie to ona jest niespodzianką dnia, znajduje się niedaleko Dworca Olsztyn Główny na ul. Żelaznej przy sklepie Piotr i Paweł. Sensacja oczywiście nie tkwi w tym, że jest w Olsztynie wypożyczalnia rowerów, natomiast szoku doznajemy kiedy się okazuje, jak bardzo miły i pozytywny Pan sprzedawca oferuje moim znajomym rowery nówki sztuki na nasze weekendowe rozjeżdżanie Olsztyna w cenie normalnego wypożyczenia roweru… Nie muszę wyjaśniać jaka jest różnica w jechaniu rowerem nowym a wieloletnim w którym działa w porywach 3 przełożenia… jak się potem okazało potrzebny był w Olsztynie cały możliwy zakres… :-) , za to właśnie warto pokochać Olsztyn. Pan i wypożyczalnia to miejsce warte zapamiętania bo mogę sobie wyobrazić sytuację, że jadę właśnie do Olsztyna na rowerowe zakupy i testuje swój przyszły krążownik ścieżek leśnych i miejskich a następnie wracam nim do domu, gdziekolwiek on jest…, zapewne dałoby się z Panem dojść do porozumienia w tej sprawie (strona wypożyczalni w załączeniu http://www.deregowski.pl/).

Mamy pogodę, mamy rowery więc co można zrobić w weekend w Olsztynie… wiadomo, że  można cały dzień chodzić lub jeździć po rynku (od Szynku do Szynku..), zjeść 3 porcje lodów i 2 pizze oraz zaliczyć 2 galerie miejskie i kupić tam fajną kolorową koszulkę rowerową.. ;-) .  Można również, niekoniecznie trzeba, wsiąść na rower i zobaczyć i przeżyć coś czego nam centrum miasta nie oferuje… zieleń lasu, błękit jezior, dwumetrowe pokrzywy, żarłoczne komary.. ;-) i inne rozrywki, które na długo zostają w pamięci.

Na początek jedziemy jednak w okolice starówki do miejskiej Informacji Turystycznej.

W informacji dostaliśmy, za free (ważne dla studentów ;-) )  mapkę szlaków rowerowych Warmii i Mazur, Pani wyjaśniła nam również gdzie warto pojechać. Na całą Warmię czasu w weekend nie starczy ale kiedyś kto wie.. . Zasadniczo Pani nam pomogła, dostaliśmy poglądową mapę Olsztyna, jednakże nie polecała wycieczki wokół jeziora Krzywego szlakiem pieszym, okazało się potem że to jest szlak czarny, byłaby to nasza duża pomyłka gdybyśmy Pani posłuchali, szlak ten przyniósł nam bardzo malowniczą i dynamiczną wycieczkę. Na szczęście Ja, nie tak jak Taty i Mamy, Pani z Informacji nie posłuchałem… . Podjęliśmy decyzję podczas wieczornej odprawy sztabowej, że jednak spenetrujemy ten teren.  Ale wróćmy do dnia pierwszego, po zasięgnięciu języka walimy w miasto.

Miasto jest ładne bez dwóch zdań, kilka budynków architektury robi pozytywne wrażenie, Olsztyn ma swój Katowicki Spodek:

Olsztyński spodek

Władza sądownicza jak widać też trzyma się mocno bo stoi na solidnych podstawach.. ;-)

Sąd w Olsztynie na mocnych podstawach

Jazda po mieście może i przyjemna szybko się jednak nudzi, wszędzie beton, beton, asfalt.. i ciągłe pokusy zjedz tu zjedz tam… ale na pokusy jedzeniowe ja mam swoją sentencję  “Wolę jeździć na rowerze, niż kebaby jeść na mieście” :-) , poza tym nie tego nam trzeba.., czas na rowerowe rozpoznanie zielonego terenu, bo nam zasadniczo trzeba tego:

Początek wycieczki nad jeziorem długim

Tak właśnie zaczyna się nasza wycieczka Olsztyńska dnia pierwszego, startujemy na ścieżce rowerowej wokół Jeziora Długiego, przy ul. Leśnej, a ona z kolei prowadzi do Lasów Miejskich Olsztyna, to największy kompleks leśny w Europie w granicach administracyjnych miasta jak powiedziała Pani w informacji.. ufff jak to urzędniczo brzmi… . Mapka poglądowa lasów w załączeniu

Mapka tras Olsztyńskiego lasu miejskiego

Z mapy widać, że ścieżka żółta i czerwona biegną wzdłóż rzeki Łyny, dzięki temu mamy na nich zapewnione bardzo atrakcyjne widoki, sugerował bym trzymanie się własnie szlaku czerwonego a miejscami żółtego (zielony rowerowy jest dla emerytów lub dzieci do lat 10-ciu).  Za to szlak czerwony, opisywany jako enduro, czyli wymagający trochę wysiłku i roweru MTB jest Mega wciągający, oferuje też nieporównywalne widoki i wrażenia zjazdowe, (fakt teren jest dla rowerów MTB jeśli idzie o podjazdy). Nie powinniśmy się przerażać opisem legendy że tylko dla wytrawnych rowerzystów bo inaczej ominie nas rewelacyjna trasa. Moi znajomi, w tym 2 kobiety, ;-) , dali radę bez wywrotki i zaledwie kilku podprowadzeniach więc na czerwony jak najbardziej warto pojechać. Spójrzcie tylko co Was tam czeka…

Tak się jeździ w Olsztynie w Lesie Miejskim

Ścieżki jakby malowane pędzlem artysty malarza

Leśna ścieżka Lasu Miejskiego

Wśród atrakcji ścieżki żółto-czerwonej występuje rzeka Łyna, poruszamy się w zasadzie cały czas wzdłuż jej brzegu. Bardzo miłe to sprawia wrażenie, jedziemy jakby podniesionym trawersem mając po prawej ręce rzeczkę, która leniwie ale i malowniczo sobie płynie…

Łyna przy żołtym szlaku

Można też spotkać rodzinkę kopytnych spożywającą obiad wraz z maluchem, który chyba padł z przejedzenia..

Opalający źrebak obok żółtego szlaku

I zjazdowe 40-45 km/h

Odcinek zjazdowy

Całego uroku tej przyjemności nie da się oddać na dwóch czy trzech zdjęciach, poza tym trzeba jeszcze jeździć, ale na prawdę jest to urokliwe miejsce. Kolega który zjeżdżał pierwszy raz twierdził, że nareszcie poczuł fajną adrenalinę a że adrenalina ponosi stwierdził, że jazda w kasku to dobry pomysł…

Gwarantuje Wam, że zieleni Wam nie zabraknie w Olsztyńskim Lesie Miejskim

Zieleni nie brakuje

Zaskakujące jest, że w lesie miejskim mimo słonecznego niemal wakacyjnego weekendu nie było w zasadzie nikogo.. mijaliśmy dosłownie kilku rowerzystów. Zresztą na mieście i na starówce sytuacja analogiczna.. wyglądało jakby co najmniej połowa Olsztyna wyjechała do Gdańska, żeby tam poprawiać turystyczną frekwencję…

Trochę się wyjaśniło czemu jest tak pusto jak pojechaliśmy na plażę miejską

Jedna z plaż miejskich

Generalnie, według mnie, Olsztyn jest miło niezatłoczony, fakt na weekend przed wakacjami, ale myślę, że z Gdańskiem czy Gdynią porównywać go nie należy w kategorii “gdzie jest większy tłum” i bardzo dobrze na korzyść Olsztyna..

Pierwszy dzień atrakcji dobiega końca, Olsztyn zaskoczył pozytywnie, choć jest i jedna wpadka.. tak mi się wydaje, choć inżynierem budownictwa ścieżek rowerowych nie jestem. W czym rzecz? otóż dajmy na to w Warszawie, ;-) , wrrrr, buuuu, a fuj.., ścieżki rowerowe generalnie są na czerwonej kostce a w Olsztynie już zależy gdzie… prawdopodobnie ktoś kto strzelał pieczątki na kostce miał gorszy dzień lub niewłaściwe wytyczne…

Oto przykład

Odwrotna ścieżka w Olsztynie

A tu? mam Was.. ;-)

Mam Was Olsztyńskie ścieżki...

Generalnie nasz urobek Endomondo może nie jest powalający, co oznacza, że to trasa dla każdego, ale wrażeń przyjemnych przyniósł nam co niemiara..

http://www.endomondo.com/workouts/206582669/9477487

Jutro też jest dzień.. oczywiście rowerowy dzień… kolejna relacja już wkrótce

CDN…

Na Olsztyn wjazd!

Zostaw komentarz


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj