Rowerem po dzikim Kampinosie

Rowerem po okolicach stolicy, Wycieczki rowerowe Zostaw komentarz

Witam witam, po zimowej drzemce… co ja piszę.. to był sen zimowy i jeszcze zaspałem do tego…

Już myślałem, że się nie wybudzę, ;-) , na szczęście wiosna ma na rowerzystów swoje sposoby…
Jestem jestem i sam się z tego chyba najbardziej cieszę… dziś postaram się przybliżyć wiosenny rowerowy Kampinos.. wycieczka dla niedzielnych rowerzystów to raczej nie jest ale bez przesady, trudność stawiam na 3 ***…  a jak ktoś pojedzie w kaloszach to obniżam do ** … :-) .

Start na Bielanach , dalej Wólczyńska –> Arkuszowa i na Izabelin i Truskaw do Mariewa przez leśne podmokłe ścieżki.  Powrót już prostszy drogą Palmirską, odwiedziny cmentarza na Palmirach plus wizyta w nowo otwartym muzeum z biletem za free, dzień promocji dla rowerzystów… ;-) , całość 55 km bez większych zakwasów bo wolno i z odpoczynkami, w tym pyszna pizza na cienkim już w cywilizacji czyli w Łomiankach ale o tym będzie dalej…

Droga “Tam” wygląda dokładnie jak na mapie..

http://www.endomondo.com/workouts/181994820/9477487

Takim oto widokiem witał nas Kampinos na wjeździe w okolicach Truskawia

Wjazdowy Kampinosu w okolicach Truskawia

Natomiast powrotna jak niżej (trzeba kliknąć drugi rowerek w polu sobota 27 bo nie wiedzieć czemu, pewnie jakiś błąd operatora Endomondo..,  trasy dzielą się na dwie czyli “tam” i  ”z powrotem..” ;-) .

http://www.endomondo.com/workouts/181994820/9477487

Jak widać tempo nie powala, jest dość emeryckie.. ale usprawiedliwia mnie obecność koleżanki…, która daj Boże nie ma Internetu.. ;-) , wieku przez dobre wychowanie nie ujawniam..

Muszę przyznać, że dość mocne wrażenie a wręcz zaskoczenie odczułem widząc rezerwat Mokre Łąki zlokalizowany na obrzeżach Truskawia, oprócz wrażenia dał nam się solidnie we znaki.. ponieważ w pewnej odległości od niego ścieżki rowerowe pozalewane były wodą bądź przypominały błotne SPA dla dzików. Okazało się że znajduje się tam oczyszczalnia ścieków, mimo to jest to na prawdę spokojne miejsce, jak ktoś lubi podglądać ptaki z pewnością podczas wschodu słońca miałby na co popatrzeć, warto się tam wybrać na prawdę.

Mimo mokrych ścieżek nie ma co marudzić, bo dzięki temu podróżowanie było dużo bardziej intrygujące… popatrzcie tylko jak ciekawie można “jeździć” rowerem po lesie…

Przeprawa rowerowa przez kłodę

Zasadniczo, ścieżka rowerowa jest w głębi fotografii.. jednak zmuszeni byliśmy zastosować obejście a dosłownie obniesienie roweru po pniu..

Trasy którymi jedziemy “Tam” to nie były szlaki oznaczone..  zasadniczo poruszaliśmy się po stosunkowo dziewiczym terenie… (dla łatwości nawigacji dodam, że przecinaliśmy drogę pożarową nr 50 a powrót na Palmiry wiódł przez asfalt i drogę pożarową nr 30).

Ale wróćmy do przyrody, i fotowspomnień z wycieczki…

Tędy nie jedziemy

Tą drogą oczywiście nie pojechaliśmy ;-) , (jest to wspomniana wcześniej droga pożarowa nr 50, w drugą wschodnią stronę w kierunku Warszawy wygląda bardziej zachęcająco, nie ma co jej skreślać po prostu na tym odcinku trafia się piaszczysta wydma, czyli nic nowego w Kampinosie…). Chwilę potem jesteśmy już w miejscowości Mariew oddalonej w prostej linii jakieś 3-4 km od Truskawia i połączonej dość przyzwoitym szutrem, który nawet był świeżo naprawiany. Mijaliśmy słonecznego koloru Walca który dostojnie rozjeżdżał ślimaki i dżdżownice, które akurat znalazły się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie… ;-) . A oto i nasz powalcowany szuter…

Szuter od Mariewa na Truskaw

Dalej jest już tylko łatwiej, po dojechaniu do Truskawia kierujemy się na Cmentarz Palmiry, według oznaczeń to też około 4 km, kawałek jest szuter a dalej droga asfaltowa. Po krótkiej podróży znajdujemy się na cmentarzu… Jest to zadbane ładnie utrzymane miejsce o jakże wstrząsającej historii, zresztą cały Kampinos, jako naturalan ostoja partyzantów ma swoją krwawą historię już od Powstania Styczniowego 1863, na ślady tej historii natrafiamy co rusz.

Oprócz cmentarza mamy możliwość zwiedzić dopiero co wybudowane (bodajże otwarte w 2012 roku) muzeum w którym prezentowana jest historia przede wszystkim z okresu II wojny, można zapoznać się z eksponatami z okresu wojny, np. karabiny, dokumenty i zdjęcia. Będzie to z pewnością gratka dla miłośników historii, choć nawet ja miłośnik roweru ;-) , chętnie się zatrzymałem i pozwiedzałem.

Naładowani historią i kefirem z gorzką czekoladą ruszamy dalej… przed nami 10 km leśnej ścieżki…. w moim rankingu jest to najciekawsza ścieżka Kampinosu (żółta a potem czerwona). Ścieżka biegnie od Palmir do Dziekanowa Leśnego, dlaczego najciekawsza zobaczycie sami na zdjęciach za moment, ja ją dodatkowo cenię, że jest bardzo mało piaszczystych odcinków na jej biegu a dzięki miłym falistościom i nierównościom terenu docenią ją zwłaszcza miłośnicy MTB… jedziemy…

żółty szklak z palmir na Dziekanów Leśny 10km

Już za chwilę skręcamy w prawo na właściwą drogę przez las.. (właśnie żółty szlak)

żólty szlak od Palmir lasem

Po takim igliwiu pędzi się wygodnie nawet rowerem crossowym, jest to duża zaleta Kampinowskich szlaków, że często obok piaszczystej niejednokrotnie drogi biegnie wyjeżdżona przez rowerzystów ścieżka wśród drzew o idealnym podłożu dla roweru.

Najulubieńsza ścieżka w Kampinosie na rozsataju

Teraz wybieramy kierunek czerwony… ta ścieżka charakteryzuje się podmokłością na swoim dość znacznym odcinku, lubię ją właśnie za to, że jest przyjemna wilgotność powietrza (docenicie to zwłaszcza w czerwcowe i lipcowe wyjazdy). Wilgotność ścieżki bierze się z tego, że wzdłuż jej biegu jest podmokły teren w którym w zasadzie cały czas jest mniejszy lub większy poziom wody.. . Zapewne w tych wodach mieszka wiele żabich rodzin a może nawet wydra lub inny smakosz kąpieli wodno-błotnych ale o to należało by pytać pewnego posła z PO… . Żaby nie być gołosłownym.. ;-)

Bagna przy ścieżce

taki jest widok 6 metrów od ścieżki rowerowej… ale żeby nie przestraszyć, nawet na mokrą wiosnę ścieżka obok wygląda tak..

Czerwony na Dziekanów od Palmir

Choć pod koniec jakieś 2-3 km od szpitala w Dziekanowie jedziemy sobie po takim rowie… (prawdopodobnie jeszcze wcześniejszą wiosną ten szlak należy uznać za przejezdny dla Rosomaka… jeśli akurat nie jeździ w Afganistanie… ;-) )

Czerwony szlak na Dziekanow rowy wodne

I wreszcie cywilizacja.. (wcale nie tak wyczekiwana bo głośna i asfaltowa…), na końcu szlaku wita nas szpital w Dziekanowie Leśnym… ale że czujemy się całkiem dobrze dzięki odprężającym siłom lasu nie musimy zachodzić do Szpitala… tylko spokojnie i dostojnie ruszamy dalej na Kiełpin i Łomianki na spotkanie z obiadem…  .

Sam obiad to już inna historia, otóż bawimy w Pizzerii Trattoria w Łomiankach (Kolejowa 144). Muszę przyznać, że podają tam na prawdę smaczne jadło ja osobiście zaglądam tam zawsze kiedy tamtędy przejeżdżam i jeszcze się nie zawiodłem . Nie twierdzę, że trzeba przejechać 40 km przez Kampinos, aby zjeść pizzę w tym miejscu ale gwarantuje każdemu, że nigdy nie będzie mu tak dobrze smakować… a wersja dla Pań jest taka, że po takim wysiłku mogę zjeść całą pizzę a linia będzie równie piękna i smukła jak przed obiadem.. .

Na dziś koniec, ale mam nadzieję jeszcze powrócić, póki starcza miejsca w Internecie będę pisał… ;-) .

Pozdrawiam i do zobaczenia na szlakach…

Robert

Komentarze (2) do “Rowerem po dzikim Kampinosie”

  1. Sebastian Says:

    Fajny teren, sporo piasku na drogach musi dawać miłe wrażenia z jazdy. Pozdrawiam.

  2. brulionman Says:

    ostatnie zdjęcie jak marzenie, pozdrower!

Zostaw komentarz


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj