Rowerem zimą po lasku Bielańskim

Zima na rowerze Zostaw komentarz

Ahoj zzzziębnięta braci czytelnicza…

Dzisiaj przybywam do Was z dobrymi wieściami… Zima nadal trzyma… ;-) .

Ale żeby nie było że oglądam ją tylko przez okno postanowiłem wyjść jej naprzeciw ( w zasadzie wyjechać.. ) co zrobiłem i gdzie byłem przedstawię w niniejszym artykule… zapraszam do lektury i powolnego wyciągania roweru z piwnicy, nim się obejrzymy już nie będzie Zimy a ona przecież ma swoje uroki…Zacznę od początku…

Budzę się w sobotę rano i myślę znów to samo… zjeść śniadanie i z książką leżakowanie… ale nie mój Panie dziś będzie rowerowe nóg rozprostowywanie… Zjadam na ciepło dwie kiełbasy i już gotów jestem do trasy… ;-) .

Moje naturalne położenie geograficzne kieruje mnie do lasku Bielańskiego, mam go dość dobrze zjeżdżonego i sfotografowanego ale nie zimą więc pora nadrobić zaległości, wkładam ciepłe gacie, kurtkę narciarska i shella pod spód i naprzód. (Chwilę potem się okaże, że Zimą na rowerze trudno jest zmarznąć…, ciekawie o zimowym stroju rowerzysty jest napisane tu: rowery.trojmiasto.pl/Jak-ubrac-sie-zima-na-rower-n36733.html)

Jadę oczywiście w stronę lasku Lindego, okazuje się po śladach, że piesi i mamusie lub babcie z wózkami już tam byli… dróżki są udeptane choć to wcale nie pomaga… kierownica lekko drga… jednak najwygodniej jedzie się po dziewiczym śniegu…

Po chwili jestem na skraju Bielańskiego… ten widok zna chyba każdy ‘Bielanin’… ;-) ale większość na zielono…

P1000710_w_lasek_start

Ze zgórki jak to się mówi… jeszcze jakoś lece… ale pod górę bryczka mi szybko podziękowała i zaprosiła na spacer nogami… wtedy się przekonałem i upewniłem, że rower cross’owy z cienkimi oponami na zimowe jeżdżenie po lesie zwłaszcza pod górę to jednak za mało… (wraca więc stary temat jak chcesz mieć rower do wszystkiego powinieneś mieć dwa lub nawet trzy… powoli do tego dorastam, choć kilka lat temu wydawało się to niewiarygodne… teraz wiem, że muszę mieć dużo miejsca na ścianach, żeby je mieć gdzie powiesić… ;) ). Ale nic to próbuje jechać dalej …

Alejka w lasku

Twardo jadę… teraz się znów okazuje, że nie sposób zmarznąć zimą na rowerze w lesie… pierwsza kurtka suwak w dół…

Rogi rogacza w lesie

Muszę przyznać, że jest klimat… słyszę dzięcioła jak pracuje w pocie czoła… słyszę również ożywione ćwierkanie ptaków, to nie prawda że przemawiają one tylko na wiosnę… wreszcie dojeżdżam do mojego ulubionego wąwozu w lasku

Wąwóz w lasku

Jadę, jadę i spotykam w międzyczasie parę biegaczy na nartach… i jedną biegaczkę bez nart… ;-) , widać lasek zimą też żyje, bez porównania z wiosną ale jednak żyje… Wjeżdżam na Aleję Główną powrotną i do domu na obiad…

Aleja Zimowa

Reasumacje i podsumowania.. ;-)

Zimą też się da jeździć rowerem

Zimą na rowerze nie jest zimno.. ;-)

Na zimowe warunki Góral lepszy od Crossowego zasługa przede wszystkim opon…

Będę to robił częściej… ;-)

Robson

Komentarze (2) do “Rowerem zimą po lasku Bielańskim”

  1. Pablo Says:

    Fajne te fotki. Ja też często po lasku bielańskim jeżdżę, ale w sumie zimą jakoś nie dotarłem tam – czas pójść w Twoje ślady i pojeździć zimą na rowerze :)

  2. Marcin Says:

    I po zimie… wstrzeliłeś się chłopie w ostatniej chwili.. jak tak dalej pójdzie taką zimę w lasku będziemy oglądać dopiero za dobre kilka miesięcy.. ;-)

Zostaw komentarz


WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj